Na pewno znacie i lubicie "ciepłe lody", które niegdyś kupowano w spożywczych sklepikach osiedlowych. Niestety, wiele z nich już upadło i zostało zastąpionych przez sieciowe mini-markety, a tym samym ten przysmak stał się mniej dostępny.
Pamiętam, że zajadałam się nimi o każdej porze roku. Nieważne, że latem czekolada topiła się od upału, a zimą kostniała od mrozu. Smak był niezastąpiony.
Jak się okazuje (dzięki przepisowi Marthy Stewart), przygotowanie ich w domu jest bardzo proste i przyjemne. Co prawda zabiera dość dużo czasu, ale osobiście uważam, że warto go poświęcić.
Smacznego!