Jesteście wielowymiarowi?
Pełni sprzeczności?
Kontrastowi?
Eklektyczni...?
Ok, zabrzmiałam trochę jak psychoterapeutka, a chciałam poruszyć coś, co mi ostatnio nie daje spokoju. Moją potrzebę zmian w mieszkaniu.
Uwielbiam je, choć ma swoje wady. 30m2 dla dwójki z dwoma kotami to przestrzeń wystarczająca (choć nie na stałe :D). Pod tym względem, jestem minimalistką. Dobrze mi z małością, ciasnotą. Nie szukamy się po pokojach - jesteśmy razem, spędzamy wspólnie życie, a nie tylko obok siebie.
Jednocześnie czuję potrzebę rozładowania mojej kreatywności. Podobają mi się skandynawskie, czyste wnętrza, ale gdy tylko w naszym mieszkaniu robi się "zbyt biało" - coś we mnie wrzeszczy "Narozrabiaj! Dodaj koloru!"
I kupuję czerwoną doniczkę. Łapię za pędzel i odczarowuję nudę. Wstawiam kwiaty do wazonu. Wracam do domu z kolejnym hiacyntem...
Nieprawdopodobne, że ostatnio mam ochotę na kolor żółty. Czy to kwestia nadchodzącej wiosny? Widzieliśmy też ostatnio kanapę soczystą jak zielone jabłuszko. Była tak przytulna, że mieliśmy ochotę ją zabrać do domu.
Takie żonkile na powitanie wiosny kupił mój D. ostatnio <3
(ostatnio nieodmiennie były tulipany i hiacynty)
Nie blokuję się. W naszym mieszkaniu mieszamy retro z nowoczesną prostotą, surowe drewno ze świeżymi kwiatami, ale przede wszystkim, mocne kolory z pastelami, pobielonymi meblami i jasnymi ścianami.
A czerwień? Róż?
Mamy białą kanapę, której się trochę obawialiśmy. A tu.. każdy kolor narzuty, poduszek z nią współgra. Zmiany są proste, gdy mamy idealne tło. A biel zawsze będzie idealnym tłem. (Można ją na szczęście wyprać :D)
Cudownie, że nasze mieszkanie nie jest dla nas jakąś bezimienną kawalerką. Jest oazą. Miejscem, do którego zawsze chcemy wracać. Miejscem, które kojarzy nam się z ciepłem i spokojem. Domem.
PS: Podczas szukania inspiracji, znalazłam artykuł o przemalowaniu szafek kuchennych. Obecnie są ciemnobrązowe (cóż, nie ja je wybierałam)... niestety, nie jest to drewno, a szkoda, bo takie ciemne drewno jest piękne. Fajnie byłoby, gdyby nabrały rumieńców :)
Tylko teraz dylemat: jaki kolor?
Konkretny "maksymalizm", ale kolor kredensu obłędny!
PS2: Pewnie teraz sobie myślicie, czemu taki wpis, skoro blog ukształtował się na kulinarny? Otóż, no właśnie, sam się ukształtował... a czasem mam ochotę tutaj pobałaganić. :)
Post napisałam pod wpływem wpisu
Dlaczego warto żyć minimalnie? - autorka przygotowuje wyzwanie, które pomoże wprowadzić minimalizm w nasze życie. Podejmiecie się? :) ja na pewno spróbuję!