
Na początku roku przeglądałam kalendarz w poszukiwaniu dziwacznych dni i świąt. Niektóre wydawały się absurdalne do kwadratu, inne wręcz przeciwnie. Zachwycona zaznaczałam kolejne dni w kalendarzu i ustawiałam przypomnienie na telefonie, aby ich nie przegapić i świętować należycie. Jedzenie czczę i wielbię, więc nic dziwnego, że na pierwszy plan wysunęły się święta takie jak Dzień Pizzy (09.02), Dzień Hummusu (13.05), Dzień Falafela (12.06) i oczywiście Dzień Czekolady, który przypada dokładnie dziś – 12.04. Jak mogłabym nie świętować Dnia Czekolady? Niejednokrotnie ratującej mnie z opresji, pomagającej przetrwać trudne chwile, ale jednocześnie tej, która towarzyszy mi w najlepszych momentach mojego życia? Sięgam po nią, gdy jest mi źle i gdy świętuję. Nauczyła mnie tego Mama. Kiedy w trakcie studiów dzwoniłam czasami do niej podłamana, zawsze jako złotą radę słyszałam, że mam zjeść sobie czekoladkę. I wiecie co? Pomagało. Do dziś wracam do tej metody…
Czekoladę lubię w każdej formie. Dla mnie musi spełniać tylko jeden warunek – być wegańska. To wystarczy, abym przyjęła ją w każdej ilości.
Nie ufam ludziom, którzy jej nie lubią…





Wiecie, że ciasto brownie ma ponad 100 lat. Pierwsze wzmianki pochodzą z 1904 roku, a legenda miejska głosi, że powstało w wyniku niedopatrzenia pewnej Pani Brown, która chcąc upiec dla swoich gości klasyczne ciasto czekoladowe zapomniała o sodzie. Ciasto oczywiście nie wyrosło, ale autorka wypieku absolutnie się tym nie zraziła i zaserwowała ciasto na deser. Oczywiście ciasto zachwyciło i od tego czasu zdążyło podbić serca łasuchów na całym świecie. Uwielbiam historię brownie. Pewnie dlatego, że z powodzeniem mogłaby mi się przytrafić. Bywam skrajnie roztrzepana…

Przepisy na wegańskie brownie przewijają się w kółko i każdy robi je trochę po swojemu. Wieki temu, jeszcze na blogu pod dawnym adresem zapraszałam na brownie buraczane i dyniowe. Jak sami widzicie ciasta na bazie warzyw są mi szczególnie bliskie… Natomiast wszystkich tych, którzy z jakiegoś powodu unikają rafinowanego cukru zapraszam na brownie z ciecierzycy. Jednych zachwyca, innych odrzuca… Ja lubię i uczestnikom moich warsztatów również przypadło do gustu.
Brownie to ciasto, które musi być w 200% czekoladowe, ciężkie, mokre i absolutnie niewyrośnięte. Jest w tym temacie już nieco lepiej niż kiedyś, ale i tak czasami odnoszę wrażenie, że wielu kawiarniach brownie to każde ciasto czekoladowe. Otóż nie! Musi spełnić wymienione wyżej warunki. W innym przypadku jest to po protu ciasto czekoladowe, więc nie dajcie się oszukać.

Tym razem, aby nadać swojemu ciastu odpowiedniej wilgotności i ciężkości sięgnęłam po mus z batatów. Przygotowuje się go bardzo prosto. Do podanych proporcji wystarczy obrać dwa bataty, pokroić w kostkę i ugotować do miękkości, a następnie zmiksować na gładkie puree w blenderze. Ja ugotowałam moje słodkie ziemniaki na parze i zmiksowałam w blenderze kielichowym, ale wybór należy do Was, a blender ręczny również się nada.. Czy ciasto uda się na mące innej niż pszenna? Zakładam, że tak. Zwłaszcza na mieszankach bezglutenowych z dodatkiem mąki gryczanej.
Składniki:
- 200 g gorzkiej czekolady
- 2 szklanki musu z batatów (patrz wstęp powyżej)
- 3/4 – 1 szklanki cukru trzcinowego
- 1/2 szklanki oleju
- nasiona z jednej laski wanili
- 2 szczypty cynamonu
- 1 szklanka mąki
- 1/2 szklanki kakao
- 2 łyżka mąki kukurydzianej lub skrobi ziemniaczanej lub z tapioki
- 1/2 łyżeczki sody lub proszku do pieczenia
- Dodatkowo 100 g gorzkiej czekolady + łyżka oleju na polewę
Rozgrzej piekarnik do 180 st.C.
W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. W misce mieszamy mus z ziemniaka, cukier, olej, wanilię. Dodajmy mąkę kukurydzianą (lub inną skrobię), sodę i kakao oraz mąkę. Mieszamy. Na koniec wlewamy rozpuszczoną czekoladę i mieszamy do czasu, aż uzyskamy jednolite gęste ciasto.
Foremkę o wymiarach około 20×20 cm wykładamy papierem do pieczenia lub smarujemy olejem. Masę przekładamy do formy i wyrównujemy.
Brownies pieczemy przez około 30-40 minut.
Ciasto studzimy. Przygotowujemy polewę z 100 g gorzkiej wegańskiej czekolady i łyżki oleju rozpuszczonych razem w kąpieli wodnej, a następnie polewamy ostudzone ciasto. Posypujemy orzechami lub płatkami suszonych kwiatów.
Smacznego!


