Strączkowy szał wciąż trwa w mojej kuchni, dzisiaj ugotowałam wielki gar fasolki, aby mieć zapas na kilka dni i mieć awaryjny składnik w razie deficytu innych źródeł białka w lodówce.
Resztkę wcześniej gotowanej fasolki wykorzystała jako podstawowy, bazowy składnik babeczki, którą urozmaiciłam smakiem kokosowym, dzięki mące i mleczku kokosowemu.
Lenistwo podpowiadało dobór o tyle wygodnych składników, aby nie wymagała ona obróbki cieplnej, więc dorzuciłam nasion chia, które miały ewentualnie zapewnić stałą strukturę babeczki. Całość zapowiadała się zbyt sucha, więc dorobiłam aromatyczny mus jabłkowo-cynamonowo-rozmarynowy. Mały dodatek, który zadecydował o smaku całości. Idealna kompozycja.
Kto by pomyślał, że kokos i jabłko idą razem w parze?
SKŁADNIKI:
- 100g białej fasolki (ugotowanej)
- 2 czubate łyżki mąki kokosowej
- łyżka nasion chia
- 2 łyżki mleka kokosowego (gęstej części)
- 1/3 szklanki mleka sojowego
- jabłko
- szczypta rozmarynu
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- wiórki kokosowe do posypania
WYKONANIE:
- fasolkę blendujemy razem z mlekiem na gładką masę
- do zblendowanych składników dodajemy mąkę, nasiona chia - całość dokładnie mieszamy
- ciasto przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia, odkładamy do lodówki do stężenia
- jabłko trzemy na malutkich oczkach, po czym mieszamy je z rozmarynem i cynamonem
- gotową babkę podajemy polaną musem jabłkowym (opcjonalnie posypaną wiórkami kokosowymi)
Metamorfoza dokonana, pożegnałam się z białymi włoskami. Raz się żyje, a czasu na zmiany niewiele. Nie ma co żałować. Dziś czas na zasłużony odpoczynek.