Lubię w lodówce mieć jakiś sos. Robię przeróżne - czosnkowe, z awokado, tahini czy masła orzechowego. Nie jest dla mnie bardzo ważne jaki akurat mam w lodówce, ważne żeby jakiś był. Na ich podstawie opieram swoje dania – przekąski (np. maczam w nich nachosy), kanapki (idealne do smarowania, albo jako jedyny dodatek), rozcieńczam i robię sosy do makaronu, warzyw i sałatek. Sos potrafi mi zaoszczędzić nie tylko czasu w kuchni, ale też czasu na myślenie o obiedzie. Jeśli mam pomidorowo-bazyliowy to obiad bedzie w klimacie włoskim – wiadomo. I od razu czuję się jakoś lepiej, nie mając na głowie tej decyzji.
Skład (1 słoiczek):
- 1 garść suszonych pomidorów,
- 2 garście (2-3 gałązki) świeżej bazylii,
- 1/2 szklanki wody lub ulubionego mleka roślinnego,
- 2-3 łyżki oliwy z oliwek,
- opcjonalnie 1 ząbek czosnku,
- sól i pieprz do smaku.
- Wszystkie składniki wrzucić do wysokiego naczynia i zblendować na gładką masę. W razie potrzeby dodać więcej płynu.
