
Uwielbiam śliwki w czekoladzie, zresztą śliwki w ogóle czy to świeże, suszone, wędzone to już rarytas. Gdy czwarty raz z rzędu trafiłam na wstrętne śliwki w czekoladzie (ostatnie z Lidla były do kupienia na wagę, w życiu nie jadłam gorszych), a to czekolada wstrętna, a to śliwka sucha jak wiór w środku, a to jakieś paskudne nadzienie jeszcze do tego , naprawdę tak banalnie prostą rzecz a można tak spierdzielić, nie wspominając już o zawrotnej cenie. Nigdy więcej nie kupię, nie ma mowy, fujj. Śliwki mam w domu zawsze w zapasie tak samo jak gorzką czekoladę, a po świętach jeszcze się uchowało opakowanie marcepanu. Dwanaście godzin moczenia, godzinka pracy, trochę balzju w kuchni i gwarantuję Wam, że już nigdy nie tkniecie innych śliwek. A tak przy okazji to jak ładnie je opakujecie to może być niezły prezent na przykład na Walentynki, już to widzę jak Wasze Miśki zawijają te śliwy w sreberka ;-).
Składniki:
400 g suszonych śliwek
200 g gotowej masy marcepanowej
2 tabliczki gorzkiej czekolady
2 torebki ulubionej herbaty- użyłam swojej ulubionej zimowej czyli grzańca malinowego, jest też śliwkowy (heh, do kupienia m. in. w lidlu 