Zawsze gdy gotuję węgle typu ryż, kasza, ziemniaki to w podwójnej ilości, bo wtedy można wyczarować obiad w 10 minut. Z pracy zazwyczaj wracam po 16, ogarniam swój cały zwierzyniec, dom, Miśka odrabia lekcje a o 18 choćby nie wiem co, to moje Dziewczyny (jakieś 9 kg psa) domagają się biegu, sama to sobie zrobiłam, przyzwyczaiły się i muszą. Tak więc, gdy zdarza mi się przyjść do domu później a muszę coś zjeść, żeby mieć siłę przebiec tą swoją 5 to zawsze w pogotowiu mam takie oto babeczki ryżowe, wciągam jedną- dwie (no dobra trzy) i po godzinie mogę biec, a obiad zjadam po bieganiu, w sumie to kolację, ale mniejsza z tym. Zrobić je można ze wszystkim: tartą marchewką, brokułami, z kaszy itd. a ja wam przedstawię moją ulubioną wersję.
Składniki na 12 szt.:
200-250 g ryżu ugotować do miękkości (podaję w widełkach, bo zazwyczaj podjadam taki ugotowany)
100 g wegańskiego żółtego sera
100 ml wegańskiego jogurtu naturalnego
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki pieprzu
pół łyżeczki suszonego czosnku
suszone pomodory (ja miałam własnej roboty więc ich sobie nie żałowałam, ale słoik wystarczy)
łyżka kaparów
100 g oliwek zielonych/czarnych
Przygotowanie:
Wymieszaj wszystko dokładnie w dużej misce 
Włóż masę do wysmarowanych olejem form, przyklep (możesz też uformować kulki i włożyć masę do papilotek)
:iecz w temp. 200 C około 10-20 minut
Smacznego!

