Za mną bardzo intensywny tydzień i jeszcze intensywniejszy weekend, który okazał się być bardzo magiczny. Nie tylko ze względu na przemiłe towarzystwo dziewczyn z którymi znałam się tylko wirtualnie, a które w rzeczywistości okazały się sto razy sympatyczniejsze. Ale także przez to że tak naprawdę odkryłam swoje miasto na nowo. Brakowało mi takie spontanicznego czasu na włóczenie się uliczkami Poznania i nie pędzenie nigdzie w szale, który niestety ostatnio opanował moje życie. Dzięki pewnym zbiegom okoliczność i towarzystwu dziewczyn odkrywałam, smakowała i zachwycałam się Poznaniem na nowo. Wy też tak macie, że żyjąc w swoich miastach, biegając codziennie do pracy nie widzicie jakie piękno kryje się w bocznych uliczkach? Radzę Wam zatrzymać się na chwilę lub korzystając z towarzystwa kogoś zamiejscowego odkryć swoje miasto na nowo.
W tle tego wszystkiego odbywała się Blog Conference Poznań. To z tego powodu Poznań zapełnił się blogerami, którzy przyjechali się do nas edukować. Oczywiście prelekcje były bardzo interesujące, lecz dla mnie największą wartość miał czas spędzony na rozmowach i smakowaniu nowych miejsc.
A wracając do ciasta, bo o nie chodzi przecież. Wyszło lekkie i mocno kwaskowate, ponieważ użyłam agrestu ze sklepu i było on dość mocno kwaśny. Nie to co agrest zrywany w upalne dni z babcinych krzaczków, który był tak dobry że chciało się nim ciągle objadać.
Czytaj więcej »