
Niestety wiosna ma niejedno oblicze. To nie tylko piękne, kwitnące kwiaty, lekki wiatr, zielona trawa i przyjemne słoneczko. To też pochmurne, smutne dni, które ciągną się bez końca. Wiosna ma (nie)stety wiele imion. Taką cenę płacimy za życie w klimacie, który ma książkowe cztery pory roku. I to kapryśne.
Składniki na 3 porcje:
- 500 g topinamburu,
- 2 łyżki oliwy truflowej,
- 1 gałązka świeżego rozmarynu,
- 1,5 szklanki kaszy jaglanej, ugotowanej w bulionie warzywnym,
- 100 g prawdziwego sera fety,
- 1 szklanka białej fasoli,
- 1 pomidor,
- świeże listki oregano,
- sól morska,
- świeżo zmielony pieprz.
Przygotowanie: Piekarnik nagrzać na 200 stopni. Topinambury obrać i pokroić jak ziemniaki do tortilli
(można zobaczyć tutaj). Włożyć do naczynia żaroodpornego, wlać oliwę, dodać gałązki rozmarynu, sól i pieprz i dokładnie wymieszać. Zapiekać w piekarniku ok. 50 minut.
W międzyczasie rozłożyć ugotowaną kaszę jaglaną na talerzach, wkroić pomidora, wkruszyć ser feta i dodać fasolę. Kiedy topinambury upieką się, dodać warzywa, a danie skropić pozostałą w naczyniu oliwą. Posypać listkami świeżego oregano. Danie podawać od razu, na zimno lub ciepło.
Na zdjęciu powyżej uchwyciłam życie naszego ogrodu. Zielone, wibrujące, niesamowite. Dzisiaj przy okazji wiosennego "rozpakowywania ogrodu" ogrodnicy ogołocili naszą piękną skarpę, która teraz stoi trochę łysa. Na wspomnienie i dla upamiętnienia jej zapierającego dech piękna powstało to zdjęcie; mojego rozmarynu, który nie jest rozmarynem. Chwalmy nierozumianą sztukę.
Na zgubnych pracach ogrodniczych jednak się nie skończyło. Dostałam w prezencie od doktora Ludwiczka wolne popołudnie, którego nie, nie zmarnowałam. Zdążyłam zrobić świeży, wegetariański lunch, przygotować zaległy projekt o historii Nikaragui i odprawić mój rytuał ćwiczeń fizycznych z obciążeniem, zwany fitnessem. Dzięki tak nieleniwym planom, zafundowałam sobie wieczór tylko dla siebie, wolny od zobowiązań. Nie mogę się jeszcze zdecydować, czy przeznaczyć go na oglądanie kreskówek z dzieciństwa czy na nauczanie angielskiego. Albo na przygotowanie sobie spokojnie lunchboxa na jutro i długą kąpiel. Albo... Sama nawet nie wiem co. Odnoszę wrażenie, że kiedy jestem w mieście, na uczelni, gdziekolwiek, zmęczona, to o niczym innym nie marzę, jak o powrocie do domu i nic nie robieniu (takim totalnym). Jednak kiedy już tu jestem i nie mam faktycznie żadnych ważniejszych zadań do wykonania, to często nie wiem, co ze sobą zrobić. W końcu przecież nie można robić nic! Ileż można oglądać telewizję czy spać drzemkę? Choć to akurat mój grzech główny przewinień marnowanego czasu...
Bardzo często nie mogę się oprzeć ogarniającemu mnie uczuciu zmęczenia i znużenia. Wtedy moje kroki pospiesznie kierują się na sofę (rzadziej do sypialni, bo przecież tylko tylko drzemka!). Nie ma w tym nic złego, bo siesta w ciągu dnia ma bardzo wiele zalet, ale nie kiedy trwa 2 czy 3 godziny... Niestety, jak już się położę, to przepadam, jak kamień w wodę. Staram się z tym walczyć i nie wystawiać na pokusę. Kiedy pojawia się zmęczenie to otwieram okna, zaczynam się ruszać, piję kawę (akurat to jest nieskuteczne), ale mimo to i tak często zdarza mi się polec (i to dosłownie), zamykając wynik rozgrywek bolesnym Dorota 0:1 Drzemka.
Topinambur na ratunekNie wiem jak duże macie doświadczenie z tą niesamowitą bulwą, ale jeśli żadne, to musicie to natychmiast zmienić. Nie jest to żaden nowy, hipsterski produkt, który jest kuchennym odpowiednikiem płóciennej torby z dziwnym, egzotycznym logo. To raczej coś, co zostało wyparte i zapomniane i powoli, nieśmiało puka do naszych drzwi.
Topinambur to roślina, która z powodzeniem może zastąpić w kuchni ziemniaki, choć ma nieco inny, wyrazistszy smak. Jest bardzo pomocna dla diabetyków i osób, z problemami trawiennymi. Ma niewiele kalorii i jest banalnie łatwa w przygotowaniu. Topinambur może być zarówno dodatkiem, jak i podstawą wielu dań. Świetnie pasuje do zup, kremów, jako puree, w zapiekankach, pieczony czy smażony. Koniecznie warto tez skosztować niesamowitych chipsów z topinamburu, szczególnie, jeśli możemy zrobić je samemu w domu. Warto poeksperymentować w kuchni, bo z tym warzywem ciężko jest coś spaprać. Przygotowywanie go jest tak proste, jak jazda na trójkołowym rowerku.
A Wy macie jakieś ciekawe i sprawdzone przepisy na topinambur?