Ostatnio sobie eksperymentuję z kuchnią wegetariańską, żeby sprawdzić jak się będę czuła, czy lepiej, czy gorzej itd. Minęły prawie dwa tygodnie i odczuwam poprawę w "chceniu". Więcej mi się chce, nie zasiadam na fotelu i nie mogę się ruszyć, a po jeździe rowerem i wniesieniu roweru do piwnicy chce mi się jeszcze wbiec po schodach, więc zmiana pozytywna :) Ogólnie mniej się męczę.
Wracając do gotowania.
Kiedyś próbowałam tofu, stwierdziłam, że jest niedobre, bezpłciowe i nie będę tego więcej próbowała. Nawet w chińskich knajpkach, w zupach mi nie pasowało.
Coś mnie jednak podkusiło (a raczej ktoś :P, "Jest tofu w promocji, kupić Ci? No dobra kup jak w promocji")
Składniki:- 1 opakowanie tofu (moje miało 185g)
- pół średniej cebuli
- ząbek czosnku
- rzeżucha
- czarnuszka
- sól, pieprz do smaku
- olej, masło do smażenia
Przygotowanie:
Cebulę i czosnek kroimy w drobną kostkę i podsmażamy dorzucamy sól (dość sporo) i czarnuszkę. Ja rozgrzałam kilka kropel oleju rzepakowego i kawałek masła, żeby miało lepszy smak.
Rzeżuchę przygotowujemy wcześniej, żeby móc ją tylko wrzucić i wymieszać już na patelni.
Tofu rozgniatamy widelcem jak twaróg i wrzucamy na miękką cebulę.
Jak już stwierdzimy, że z tofu zrobiła się dostateczna papka wsypujemy rzeżuchę, wyłączamy gaz, mieszamy i wykładamy na talerz.
Dobrze smakuje z ketchupem :)
Generalnie do takiej tofucznicy można dorzucić wszystko to, co pasuje do zwykłej jajecznicy.
Ach, jest bardzo sycąca, najadłam się połową porcji :)
Smacznego!