Takie ciasto to nie tylko bogactwo błonnika i wszelakiego zbożowego dobra, ale szybkie wykonanie i mega kruchy spód. Hm...czy na pewno spód? A może powinnam napisać wierzch, w końcu podczas pieczenia jest górą ciasta? Jak zwał tak zwał, ważne że ciacho było pyszne, a spód kruchy taki jak lubię.
Nektarynki myjemy, osuszamy i kroimy na ćwiartki. Wkładamy do naczynia skrapiamy sokiem z cytryny, posypujemy cukrem żelującym i dokładnie mieszamy. Aby każda cząstka była w nim obtoczona. Tortownicę 20 cm wykładamy papierem, na spodzie układamy owoce.
Wszystkie składniki na kruszonkę wkładamy do malaksera i miksujemy chwilę, aż powstanie żwirek.
Taką masę wysypujemy na owoce, równo rozprowadzamy i lekko dociskamy przy brzegach. Pieczemy około 40 minut w 180 stopniach.
Tzn do momentu aż się wierzch ładnie zarumieni. Wyjmujemy i zostawiamy do całkowitego wystudzenia. Po ostygnięciu wykładamy na talerz owocami do góry.
Dzięki cukrowi żelującemu sok i owoce są konsystencji lekkiej galaretki, a spód ciasta to pyszne kruche ciasto o orzechowym smaku. I tak to bez brudzenia rąk, mamy pyszne letnie ciasto z dużą dawką błonnika i przeciwutleniaczy. To ciasto ma jeszcze jedną zaletę, nie da się go dużo zjeść. Jeden kawałek do tego kubek herbaty i jesteśmy zapchani na kilka godzin. :)