Dziś przy święcie zabrałam się za lepienie pierogów.
Dla większości wersja mięsna, ja tam zaś wolę te z serem, a do tego
zafundowałam sobie sos z jagód i miałam iście
królewski posiłek.
Jednak dziś nie chodzi o nadzienie, ale o samo ciasto.
Zazwyczaj robię takie z jajkiem, jednak zostałam zapytana
o możliwość zrobienia ciasta bez jajka.
I czy to ma prawo bytu?
Pewnie, że ma, na dodatek takie ciasto jest
bardziej elastyczne i miększe do gotowania. Wystarczą dwie
minuty od wypłynięcia pierogów na wierzch
i można wyjmować z wody.
0,5 kg mąki
płaska łyżeczka soli
szklanka gorącej wody
Nadzienie:
0,5 kg twarogu półtłustego
jajko
2 łyżki cukru waniliowego
cukier brzozowy według uznania
2 łyżki skórki otartej z cytryny
łyżka soku z cytryny
2 łyżki śmietany 18%
2 łyżki kaszy manny
łyżka mąki ziemniaczanej
Sos:
0,5 l jagód
0,5 szklanki wody
2 goździki
cukier brzozowy do smaku
0,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej
Do dużej miski przesiewamy trochę więcej niż połowę mąki.
Dodajemy sól i gorącą wodę, ma być gorąca ale nie taka by nas poparzyła.
Za pomocą noża łączymy wodę z mąką, jak się połączy co z grubsza,
zaczynamy wyrabiać ręką, dosypując stopniowo resztę mąki.
Nigdy nie wlewamy wody do całej mąki, wtedy ciasto zrobi się jak
zwarta, mało plastyczna gruda, którą i ciężko wyrobić
i ciężko z niej coś wykleić.
Gdy ciasto przestaje brudzić rękę i jest lśniące, plastyczne,
tzn że można mu dać odpocząć.
Raz tej mąki idzie więcej, raz mniej, wszystko zależy od jej rodzaju.
Przykrywamy miską i zostawiamy w spokoju na 30 minut.
Dobrze wyrobione ma w środku wyraźne pęcherze powietrza.
Wszystkie składniki na farsz wkładamy do naczynia i rozgniatamy widelcem.
Odcinamy kawałek ciasta, resztę zostawiamy pod przykryciem.
Wałkujemy na cienki placek, wycinamy krążki, na każdy nakładamy łyżeczkę
nadzienia i zlepiamy brzegi.
Gotujemy w osolonej wodzie z odrobiną oleju, wolno i nie dłużej
jak dwie minuty od wypłynięcia na wierzch.
Podajemy z sosem jagodowym, który przygotowujemy następująco.
Owoce wkładamy do rondla, podlewamy połową wody, wrzucamy goździki
i doprowadzamy do wrzenia.
W reszcie wody rozprowadzamy mąkę i zagęszczamy sos, słodzimy według saku.
Podajemy zaraz po przygotowaniu, kiedy wszystko świeże i pachnące.