Były mielone i zostało trochę mięsa, był rosół też zostało mięso i pasuje
coś z tym zrobić. Aby rodzina nie narzekała, że stare, aby się nie zmarnowało.
I ogólnie aby wszyscy byli zadowoleni.
Ciasto :
2 szklanki mąki
2 żółtka
2 łyżki masła
łyżka oleju
płaska łyżeczka proszku
łyżeczka pieprzu ziołowego
0,5 łyżeczki soli
3 - 4 łyżki zimnej wody
Nadzienie:
około 300 g mięsa mielonego
mięso z rosołu
300 g pieczarek
łyżka masła
cebula
jajko
łyżka majeranku
sól i pieprz do smaku
łyżka manny
Oraz:
jajko
2 łyżki mleka
papier do pieczenia
Ze składników zagniatamy ciasto, wodę zostawiamy na koniec i dodajemy tyle aby masa była plastyczna i podatna na obróbkę.
Cebulę kroimy w drobną kostkę i smażymy na maśle, następnie dodajemy pokrojone pieczarki i smażymy razem do miękkości, studzimy.
Mięs z zupy oddzielamy od kości i kroimy drobno. Następnie mieszamy wszystko razem mielone ( u mnie była resztka po kotletach, a więc doprawione) mięso z rosołu i pieczarki.
Doprawiamy do smaku według własnych upodobań, na koniec wbijamy jajko i dodajemy mannę aby ściągnęła nadmiar wody.
Ciasto rozwałkowujemy na cienkie placki, kroimy na paski które smarujemy jajkiem.
Układamy pasek z nadzienie i zwijamy zgrabny rulonik.
Następnie kroimy na krótkie lub dłuższe
paszteciki, jakie tam już kto woli. Układamy na blasze ( łączeniem do spodu) wyłożonej papierem, smarujemy jajkiem wymieszanym z mlekiem
i pieczemy w 180 stopniach około 30 min.
Podajemy z czym tam sobie kto życzy, u mnie zeszły same.
I nie wiem....albo były takie dobre, albo było tak mało? :)