Nie wiem jak u Was, ale sobotni obiad gdy tylko dopisze pogoda najlepiej smakuje na świeżym powietrzu. Sobota pozwala na odrobinę szaleństwa i poeksperymentowanie na grillu.
Kiełbasa, kaszanka to za mało trzeba dorzucić coś ekstra. Najlepsze mięso i to takie co to rozpływa się w ustach. Tu najlepiej się sprawdza kurczak.
Jednak i z nim nie jest tak łatwo, mój małżonek należy do tych osób które uważają że....
Mięso nie może być przy kości oporne. Tzn musi swobodnie od niej odchodzić.
Tak dopiec, a nie spalić to wymaga czasu i dużej uwagi, ale i to da się obejść.
Mój sposób jest taki....
kilka udek kurczaka
woda
łyżeczka soli
liść laurowy
kilka kulek pieprzu
gałązka rozmarynu
Marynata:
0,5 szklanki keczupu
łyżeczka cukru pudru
1/3 łyżeczki czerwonego pieprzu
2 łyżki soku z cytryny
kilka śliwek
Od udek odcinam pałki, a górną część przecinam jeszcze na pół, aby były mniejsze , zgrabniejsze porcyjki. W garnku zagotowuję wodę z przyprawami, wrzucam mięso i gotuję około 15 minut.
Wyjmuję na durszlak aby odsączyć, jeszcze ciepłe smaruję marynatą i układam na gorącym grillu.
Wystarcza dosłownie po kilka minut z każdej strony aby mięsko nabrało ładnego koloru i się przypiekło. I tu trzeba bardzo uważać, ponieważ glazura na mięsie bardzo szybko się karmelizuje i przypala
. Na koniec jeszcze kilka połówek śliwek oprószonych odrobiną soli i czerwonego pieprzu grillujemy z jednej strony.
Ta metoda sprawdza się także na skrzydełka, które jednak trzeba krócej gotować. Mięso jest soczyste i delikatne, a do całej pikanterii słodkawe śliwki. Taki obiad, to nawet podwójny można zjeść. Bez zbędnych dodatków, wymyślnych marynat.