Pewnego, jakże pięknego, ale cholernie męczącego dnia... bla bla bla ...i wreszcie w jednym ze sklepów udało mi się dorwać limitowane edycje Schogetten, które to zostały wprowadzone na rynek z powodu 50-lecia tej czekolady. Aż nie chce mi się wierzyć, ze minęło już tyle lat. Niestety czas tak szybko za... przemija, że niedługo może być koniec świata. Ewentualnie nie będzie go wcale. W każdym razie pozostają wspomnienia np. dzieci wyczekujących na powrót rodziców z zagranicy (np. na święta) z prezentami, które można zjeść (albo i niekoniecznie).
Nie łatwo je znaleźć, a smaki są tylko/aż (niepotrzebne skreślić) trzy, które mają przypominać popularne wypieki - Malinowy Sernik, Szarlotkę z jabłkami i Jagodową Muffinkę.
Nawiasem mówiąc, uwielbiam grubość kostek pochodzących z tych właśnie czekolad, mimo iż może się wydawać, że przez to jest mało nadzienia, a wręcz przeciwnie! Producent miał ciekawy i bardzo oryginalny pomysł, aby nie trzeba było łamać całej tabliczki do otrzymania kosteczek. Dzięki temu jest m.in. łatwiej się podzielić.
Raspberry Cheescake
Smak: Czy dziwne będzie jeśli napiszę, ze zapach jest tak niesamowicie intensywny, że czuć go przez opakowanie? Dla niektórych może to oznaczać, że produktem jest ,,sama chemia", ale na szczęście tu jest przyjemnie... o ile ktoś lubi zapach malin w połączeniu z ser(niki)em.
Charakterystyczna, znana już (wszystkim) degustatorom Schogetten, mleczna, alpejska, słodka (ale nie przesadnie) i aksamitna czekolada (jak poniżej - wspominam, bo nie zamierzam się powtarzać).
Sam zapach pobudza już wydzielanie śliny (spokojnie, nie tak jak przy wściekliźnie) i wzbudza apetyt. W środku nadzienia, którzy rzeczywiście smakiem przypomina ser(nik!), znajdziemy kawałeczki kwaskowatych (liofilizowanych?) malin jak i (rzadziej, ale również) drobinki herbatników. Całość niebanalnie rozpuszcza się w ustach, powodując, ze chce się więcej i więcej!
Skład i wartości:
Znalezione: Euro sklep
Cena: 3 zł z groszami (chyba 3,19 zł)
Ocena: 4,5/5
Apple Pie
Smak: Tutaj również otrzymujemy taki charakterystyczny zapach jaki zazwyczaj ma Schogetten. Jednak tym razem da się wyczuć również... jabłka, ale już nie tak intensywną wonią jak w powyższym wydaniu.
Nadzienie zbite (w obydwu przypadkach), jasnożółte, choć niemalże białe. Według producenta jest ono jabłkowe. Natomiast ja za wiele go tam nie czułam, a może tylko jakieś pozostałości po nim. Taki jakby proszek o tymże właśnie (po)smaku, który miał sprawiał jego wrażenie. Odczułam przez chwilę, jakbym znalazła tam maksymalnie delikatną nutę mięty (a już przede wszystkim po wydechu). Także... z szarlotki nici, ale stop. Nie zapominajmy o tym wielkim dodatku jabłkowym (aż 1,1%)! Całość urozmaicają chrupiące, malutkie kawałki ciasteczek oraz migdałów (na które, pomimo takiej ilości, trafiałam dość rzadko).
Skład i wartości:
Znalezione: j.w.
Cena: j.w.
Ocena: 3,75/5
PS. Chyba jestem głodna.