Od teraz lato będzie już tylko miało się ku końcowi. Bardzo szkoda ponieważ uwielbiam narzekać na gorąco, uwielbiam wypady nad jezioro, upalne południa, w które nie chce się jeść a jedynie pić niezmierzone ilości wody, uwielbiam dyszenie na słońcu i zapach spiekoty w lesie. Kocham wylegiwać się na plaży z krzyżówką, zrywać wiśnie w kapeluszu i popijać sok owocowy siedząc z gazetą w ręku na werandzie. Zawsze chciałam zatrzymać takie chwile...
I dopiero w tym roku zdałam sobie sprawę z tego, że mogę - mogę lato zamknąć sobie w słoiku.
Będąc u mamy nauczyłam się kolejnych wspaniałości, a gotując soki, robiąc dżemy, kisząc ogórki i zaprawiając fasolkę dałyśmy radę zatrzymać lato i jego owoce w różnej wielkości słoiczkach. Zagotowane lub nie, osiadły na dnie szafy lub już w piwnicy i czekają momentu kiedy otwarte będą miały okazję odświeżyć momenty tego lata.
Ale nie chcę odsyłać lata i żegnać się z nim przedwcześnie. Dlatego wykorzystując kolejne z jego owoców i plonów planuję już zaprawę kolejnych pyszności-zapasów.