
Dzisiaj przedstawię wam mój mega sekretny przepis na jednego z najlepszych sposobów na pierś z kurczaka. Jest to moja interpretacja na kurczaka po Tajsku, ale mam nadzieje, że się nie zawiedziesz. Osobiście kocham kocham i jeszcze raz kocham ten mój wymysł- mój facet również. Pewnie dostanę jakiś komentarz odnośnie wyglądu tego dania- trudno. Lubię mieć wszystko wymieszane, tak że wszystkie smaki się ze sobą łączą już na etapie smażenia, więc nieco traci to na wyglądzie.
Wszystko co potrzebujemy na ok. 2 porcje to:
- podwójna pierś z kurczaka (można też zrobić wersje np. z krewetkami)
- woreczek ryżu basmati (może być też każdy inny, ja najbardziej lubię właśnie ten)
- łyżka sosu sojowego
- szklanka mleka koksowego (oczywiście- domowej roboty. Przepis ->
tutaj)
- ostra papryka (ok. 1/4)
- łyżka soku z limonki
- olej kokosowy/ olej ryżowy
- łyżeczka świeżego imbiru
- 2-3 ząbki czosnku
- 1/4 papryki czerwonej
- marchewka
- przyprawy: curry, słodka papryka, sól
Sposób przyrządzenia:
Pierś z kurczaka kroimy w kostkę bądź cienkie paski i marynujemy w oleju ze startym imbirem, sosem sojowym, czosnkiem pokrojoną w drobne kawałki ostrą papryką, sokiem z limonki, słodką papryką i odrobiną curry. (Tak, tak dużo tego, ale dzięki temu kurczak jest zarąbisty- im dłużej marynujemy, tym lepiej)
Ryż gotujemy w osolonej wodzie z dodatkiem curry. W między czasie na patelni smażymy naszego kurczaka wraz z pokrojoną marchewką i papryką (kroimy jak nam się podoba: w kostkę, paski :)). Kiedy kurczak nam się już ładnie zarumieni zalewamy wszystko mlekiem kokosowym i czekamy aż prawie całe połączy się z potrawą i woda odparuje. Do tej całej mieszanki wrzucamy nasz ugotowany ryż i wszystko razem smażymy jeszcze kilka minut. Niech nasze smaki się połączą i stworzą zgrany zespół. Nakładamy na talerz i cieszymy się życiem :).
Enjoy!
Mam nadzieje, że spróbujecie i polubicie moją wersję kurczaka po Tajsku. Możecie do niego dodać jeszcze dużo różnych składników, np. pędy bambusa, świeży ananas, albo orzeszki nerkowca. Ja zrobiłam podstawową wersję. Jeśli zrobicie, koniecznie dajcie znać czy smakowało, możecie nawet wysłać mi zdjęcie :)