Jak dotąd to mój ulubiony chlebek bananowy, jest idealnie miękki, maślany w smaku, zachowuje świeżość nawet 3 dni, nie tracąc nic na smaku. Ciasto jest bardzo delikatne i puszyste, a ciepłe świeżo upieczone nawet trudno ukroić jest tak miękkie.
Na sporą blachę lub 2 duże keksówki 25 cm.
przepis ze strony reallifedinner.com ( z lekką modyfikacją)3 duże dojrzałe banany
2 łyżki soku z cytryny+ łyżeczka skórki
3 jajka
1 szklanka cukru ( oryginalnie było 2! to za dużo - banany są słodkie)
125 g miękkiego masła
1/4 szklanki oleju
1 1/2 szklanki* maślanki
450 g mąki tortowej T450
2 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli
* u mnie mała szklanka 200 ml , w oryginale "cup"
Nastawiamy piecyk na 180 stopni ( mniej jeśli termoobieg).
Przygotowujemy 2 duże keksówki, smarujemy je tłuszczem i wykładamy papierem do pieczenia.
Blendujemy banany z sokiem z cytryny i odstawiamy.
Przesiewamy mąkę z solą. W dużym naczyniu miksujemy na wysokich obrotach olej, masło i cukier aż uzyskamy jasną masę. Dodajemy po jednym jajku za każdym razem miksując dokładnie.
Wlewamy maślankę i miksujemy do połączenia składników. Dodajemy sodę i przesianą mąkę. Delikatnie mieszamy wszystko szpatułką lub trzepaczką-kolbą. Dodajemy masę z bananów i znów wszystko delikatnie łączymy mieszając. Wykładamy ciasto do foremek. Pieczemy ok 45-50 minut do suchego patyczka.
Po ostudzeniu możemy pokryć polewą. Zrobiłam swoją wersję z białej czekolady.