Jeśli dobrze liczę to moje czwarte wegańskie Boże Narodzenie. Z każdym kolejnym rokiem jest lepiej. Coraz mniej denerwuję się czy zdążę, tym razem było prawie bez stresu mimo, że jak zwykle pichcę wszystko na ostatnią chwilę. Są dania, które po prostu muszą pojawić się na moim świątecznym stole czyli "ryba" po grecku za każdym razem w trochę innej wersji (z
tofu,
kotletów sojowym lub selera). Co roku lubię też upichcić coś nowego bez przepisu. W tamtym roku były to
boczniaki a la śledzie po tatarsku, tym razem zrobiłam sałatkę "śledziową". Z jednej i drugiej potrawy jestem zadowolona i nie mogę stwierdzić która była lepsza. Starsza część rodziny miała duże wątpliwości czy krem buraczany zamiast tradycyjnego barszczu będzie odpowiedni, ale okazało się, że wszyscy byli mile zaskoczeni. :)
WYTRAWNE:
Seleryba po grecku
Sałatka a la śledziowa (hit Wigilii)
Smalec z fasoli ze skwarkami z granulatu sojowego i suszonymi śliwkami
Carpaccio buraczane z orzechami laskowymi i suszonymi śliwkami
Pasztet na bazie soczewicy i jaglanki z whisky
A oprócz tego były:
pierogi z kapustą i grzybami
sałatka jarzynowa z domowym majonezem ryżowym
SŁODKIE:
Zawijany drożdżowy makowiec
"Miodowy" tofurnik z polewą orzechową
Polewa orzechowa do tofurnika
3-4 łyżki mleka sojowego
3-4 pełne łyżki masła orzechowego
łyżeczka cukru trzcinowego
Całość mieszam trzepaczką w garnuszku aż do połączenia masła orzechowego i cukru.