Nigdy nie wiem czego mogę się spodziewać po książkach Schmitta.
Nie wiem czy mnie rozbawią, wprawą z zadumę (jak niedawno recenzowana przeze mnie
Sekta Egoistów) czy po przeczytaniu ogarnie mnie rozpacz.
Jeśli chcecie wiedzieć co tym razem poczułam czytając kolejną książkę tego wybitnego w mojej opinii pisarza, zapraszam do przeczytania recenzji.
Zazdrośnice, Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2016
Przyjaźń to tylko chwilowa sympatia do osób podobnych do nas, czy jednak uczucie, które łączy aż po grób?
Cztery przyjaciółki, cztery podobne do siebie dziewczyny. Cztery nastolatki, cztery temperamenty i ... tysiące kompleksów.
W powieści Erica-Emmanuela Schmitta poznajemy losy czterech licealistek. Wiele ich łączy i nie wiele dzieli.
Julia to zakochana w twórczości Szekspira szesnastolatka, ma ogromne problemy z samoakceptacją. Jako jedyna spośród przyjaciółek przyznaje się do utraty dziewictwa.
Anouchka rówieśnica Julii ale mentalnie i fizycznie ocenia swój wiek na dwanaście lat. Podobnie jak przyjaciółka ma problemy z zaakceptowaniem swojego ciała.
Colombe nastolatka o bardzo kobiecych kształtach, ale niezbyt urodziwej twarzy. Jest zakochana po uszy w Lucasie, największy problem w tym, że faceci wcale zdają się jej nie dostrzegać.
Raphaelle to największa chłopczyca z całej czwórki, traktuje facetów jak równych sobie i nie interesują ją w sferze fizycznej. I choć wiekiem dorównuje swoim przyjaciółkom, to wydaje jej się, że mentalnie jest już starą kobietą.
Moja przyjaciółka to ja, tylko w lepszym wydaniu
Akcja powieści osadzona jest współcześnie w Paryżu. Choć nie jest określony rok, to doszukując się zdarzeń jak upadek mostu Pont des Arts spokojnie można wysnuć wniosek, że rok akcji to 2014 (ten sam, w któym wydano powieść w oryginale).
Cztery przyjaciółki sądzą, że ich przyjaźń to najmocniejsza więź, która ich połączyła, taka której nic nie będzie w stanie rozdzielić. Są przekonane, że są swoimi sobowtórami i znają się na pamięć.
Czytając książkę jednak można zauważyć, że nie do końca tak jest, a to wszystko za sprawą narracji, która ma postać pamiętników każdej z dziewcząt.
Dzięki temu doskonale zagłębiamy się w myśli i uczucia każdej z nastolatek.
Dni w powieści płyną na pozór zwyczajnie. Pierwsze kontakty seksualne, rozwiązywanie zwyczajnych problemów młodych dziewcząt, olbrzymie kompleksy i problemy rodzinne - wszystko to biegnie swoim, jak najbardziej właściwym rytmem.
Julia, najbardziej ambitna z dziewcząt pragnie zagrać główną rolę w przedstawieniu "Romeo i Julia", którego premiera ma odbyć się w szkole za pół roku.
Wszystko wskazuje na to, że jej marzenia się spełnią, problemem jest brak obsady do roli Romea.
Z pomocą jak zwykle przychodzi nie kto inny, a przyjaciółka. Raphaelle godzi się na to by zagrać męską rolę w przedstawieniu.
W marzeniach dziewczyny wspierają wierne przyjaciółki, które też nie są wolne od własnych problemów. Columbe dotąd stroniąca od facetów ma aż dwóch równolegle i nie wie, którego z nich powinna wybrać a Anouchka dowiaduje się, że jej ojciec odszedł od matki by związać się z facetem.
Pomiędzy Julią a Raphaelle też zaczyna zgrzytać, okazuje się, że dziewczyny zaczynają rywalizować o tego samego chłopaka Terence'a.
Uczucie, rywalizacja i zazdrość pomiędzy dziewczynami doprowadzą ich do zdarzenia, którego nikt nie mógł przewidzieć...
język francuski myli się, pozwalając, żeby "amour" (miłość) rymowała się ze słowem "toujour" (zawsze), ale za to całkiem słusznie skojarzył "amitre" (przyjaźń) z "eternite" (wieczność)
Więcej zdradzić już nie mogę.
Powieść rewelacyjna. Niewielki rozmiar, przejrzysty tekst i świetna forma narracji od wypisów z pamiętnika każdej z dziewczyn aż po wymianę korespondencji. Wszystko to sprawia, że książkę naprawdę łyka się w kilka chwil.
Mocno koresponduje z dramatem Szekspira "Romeo i Julia".
Kolejnym plusem jest dla mnie lekkość pióra autora i kreacja jaka została przedstawiona. Fajnie powrócić do czasów nastoletnich by zrozumieć świat młodego człowieka.
Należy pamiętać jednak, że książka wyszła spod pióra Schmitta i nawet jeśli pisana jest z perspektywy szesnastoletnich pamiętników to nie ma w niej ani krzty naiwności.
Zachęcam do przeczytania książki, która uzmysławia nam czy przyjaźń w życiu jest ważna i czy zazdrość w przyjaźni to pozytywna cecha...
Eric-Emmanuel Schmitt jest jednym z najbardziej poczytnych francuskich pisarzy. Jego książki zostały przetłumaczone na 40 języków, a sztuki teatralne wystawiane są w teatrach w 50 krajach świata. Choć jego twórczość bije kolejne rekordy popularności, on sam wciąż pozostaje dość tajemniczą postacią.
Urodził się 28 marca 1960 roku w Sainte-Foy-Lès-Lyon, małym miasteczku u podnóża francuskich Alp (...) W jego wizji świata jest mniej więcej tyle miejsca dla rozumu, co dla ducha.
W twórczości Schmitta często powracają najważniejsze tematy egzystencjalne: sens istnienia, miłość, tęsknota, pragnienie. Schmitt stara się mówić również o trudnych przeżyciach, które są - lub kiedyś się staną - udziałem każdego człowieka. Pisze o tym, co trudne, ale jednocześnie dzieli się z czytelnikami swą pogodą ducha i daje nadzieję. Być może jest to jedna z tajemnic jego wielkiej popularności...
Moja ocena: 10/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6,9/10Średnia ocena z goodreads.com: 3,5/5 - Po przeczytaniu książki zyskałam 1,5 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 149,30 cm