Ten produkt od Milki jadłam już kilka razy, ale dotychczas nie doczekał się on ani zdjęć ani recenzji.
Tym razem w Sylwestra zrobiłam przegląd szafki i wyjadłam zapasy :)
Milka Choco Wafer
Wafelek z kremem kakaowym oblany czekoladą mleczną z alpejskiego mleka
Wafelek ukryty jest za obłożonym folią aluminiową sreberkiem w kolorze charakterystycznego milkowego fioletu (:D) wafelek ma obwód dużego kubka do herbaty
Na głównej stronie nie umieszczono wielu informacji. Logo z nazwą, rodzaj produktu i jego zdjęcie.
Z tyłu natomiast też niewiele informacji, ale te najbardziej potrzebne oczywiście znalazły tam swoje miejsce.
Wafelek waży 30 g. Wafelek ma idealnie
okrągły kształt czekoladowego torcika o
rantach zewnętrznych troszkę wyższych niż sam wafelek, przywodzą na myśl pierścień oblany wokół właściwego produktu.
Na środku tej idealnie gładkiej tafli czekolady znajduje się napis Milka. Czekolada oblewająca produkt
ma kolor standardowej mlecznej czekolady od Milki. Jest
umiarkowanie brązowa w swojej czekoladowości, czyli nie ciemna i nie nazbyt jasna. Wydawać by się mogło, że idealna.
Ja patrząc na produkt mam aż ślinotok wyobrażając sobie jak gruba jest to czekoladowa przyjemność.
Choco Wafer składa się z 3 listków waflowych i kakaowego kremu wewnątrz. Na zewnątrz wafelek oblany jest grubą warstwą czekolady
Wafelki czekoladowe nie są aż takie kruche jakbym się spodziewała, trochę są takie zmulone, zatęchnięte. Nie mają w sobie tej lekkości jaką bym sobie życzyła.
Krem kakaowy w środku jest całkiem smaczny, odpowiednio kakaowy, delikatnie słodki. Przyjemny w odczuciu.
Czekolada twarda i co najważniejsze jest jej sporo Miło się ją rozgryza i po jakimś czasie stapia się w ustach. Nie jest to najwyższych lotów czekolada, jest dobra ani przesadnie przesłodzona ani deserowa. Smaczna, mleczna ale bez fajerwerków
Podsumowując: Mamy niezły torcik z średnim waflem, przeciętnie dobrym kremem i smaczną czekoladą na zewnątrz. Cudów nie czyni, kupra nie urywa. Można zjeść jak się ma wybitną ochotę na wafelka z dużą ilością czekolady (choć osobiście wolałabym sięgnąć po KitKata)
A teraz:
Większość z Was go jadła, Milkę Choco Wafer pewnie też...
Jestem ciekawa waszych doznań, który jest lepszy?
I którego byście wybrały?
Osobiście bardziej przekonuje mnie do siebie Pryncytorcik, co jest dla mnie zaskoczeniem, bo przed zjedzeniem obu byłam pewna, że moje uznanie zyska właśnie Milka .
Cenowo oba wypadają podobnie bo kosztują ok. 1,50 zł
Pryncytorcik jest odrobinkę mniejszy. Ma 150 kcal, a Choco Wafer 160.
Różnica niewielka.
Zawartość i stosunek czekolady, kremu i wafla w obu produktach jest niemal jednakowa.
Milka Choco Wafer
Ocena: 3/6
540 kcal/100g
161 kcal/1 wafel (30 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom
Cena: ok. 1,50
Czy kupię jeszcze raz? Tak