Budapeszt należy do jednych z moich ulubionych miast Europejskich. Jego mieszkańcy mogą nazywać siebie prawdziwym szczęściarzami - jest bowiem jedyną europejską stolicą, będącą jednocześnie ogromnym uzdrowiskiem termalnym, posiadającym oficjalny status ośrodka leczniczego (został mu nadany przez Międzynarodowy Kongres Uzdrowisk w 1934 r.).
Znajdziemy tu zatem baseny (otwarte sezonowo) i źródła termalne (otwarte cały rok).
Do moich ulubionych należą Kąpieliska Termalne Szechenyi (położone w centrum Parku Miejskiego). Składa się na niego 15 krytych basenów oraz 3 duże baseny zewnętrzne. Woda, która zasila baseny, jest bogata w sód, magnez, fluor i wapń. Kąpiele tu są polecane przede wszystkim osobom mającym problemy ze stawami oraz po operacjach. Dodatkowo dla gości dostępnych jest 10 różnych saun. Znajdują się tu również małe, indywidualne wanny, w których można zażyć leczniczych kąpieli. Jest to jeden z niewielu tego typu obiektów w Budapeszcie, w którym mogą się razem kąpać kobiety i mężczyźni. Zazwyczaj na węgierskich basenach jest wprowadzony podział na płeć.
Osobom, które odwiedzą stolicę Węgier w okresie letnim polecam kompleks basenów położony na Wyspie św. Małgorzaty.
Budapeszt to nie tylko miejsce dla osób lubiących wylegiwać się w ciepłych wodach termalnych. Znajduje się tu również wiele miejsc, w których możemy m.in. uprawiać sport i jednocześnie odpocząć od codziennego hałasu i pośpiechu cywilizacji. Spragnionym uroków natury polecam w szczególności Park Miejski - Városliget oraz Park Ludowy - Népliget.
Park Miejski składa się nie tylko z tradycyjnych, zadrzewionych alejek, lecz obejmuje również ogród zoologiczny, staromodne wesołe miasteczko i sztuczne jezioro, na którym w lecie można popływać na wynajętej łódce, zaś zimą pojeździć na łyżwach. Najbardziej znanym fragmentem Parku Miejskiego jest Plac Bohaterów, na którym stoi pomnik upamiętniający najsłynniejszych i najbardziej zasłużonych dla kraju władców. Nie można zapomieć również o Zamku Vajdahunyad - powstał on w 1896r. Budowla jest konglomeratem kopii budynków historycznych. W jego skład wchodzą budynki wybudowane w stylu romańskim, renesansowo-barokowym i gotyckim.
Park Ludowy mieści się między dzielnicami Józsefvaros oraz Köbánya i ograniczony jest ulicami: Ullöi ut., Könyves Káláman ut. i Köbanyái ut. Na terenie parku znajduje się Planetarium.
Węgry znane są również ze swojej doskonałej kuchni. Mogę polecić kilka miejsc w których skosztujemy prawdziwej węgierskiej kuchni w rozsądnej cenie.
- Frici Papa Kifőzdéje (http://www.fricipapa.hu/)
To restauracja położona przy Kiraly utca 55, VII Dystrykt. Serwowane są tu flagowe dania kuchni węgierskiej, takie jak paprykarz z piersi kurczaka, gulasz wołowy gotowany w czerwonym winie oraz naleśniki Gundel. Ponadto, każdego dnia pojawia się kilka dodatkowych dań, które przygotowywane są ze składników sezonowych. Proszę pytać o menu w języku polskim - znacznie ułatwia składanie zamówienia :)

- Rákóczi Grillház (www.rakoczigrillhaz.hu)
Nie sposób jej przeoczyć. Znajduje się przy Rákóczi út 57a, a jej klimatyczny wygląd oraz wystrój przyciąga uwagę. Jest to restauracja type "all you can eat" czyli "jesz ile chcesz". Za
2.690 forintów można najeść się po uszy (lub pod "korek" jak mawia moja koleżanka). Znajdziemy tu m.in. bar z przekąskami na zimno, grill gdzie jedzenie przygotowywane jest na specjalne zamówienie klienta (wszystko w cenie) oraz specjalny bufet z deserami. Napoje dodatkowo płatne!Węgry są krajem winiarskim, także polecam spróbować miejscowych win. Muszę jednak przyznać, że mogą pochwalić się również bardzo dobrymi piwami. W szczególności polecić mogę markę "Soproni". Jest to najpopularniejsza odmiana piwa produkowanego w Sopron i należącego do Heinekena.
W Budapeszcie na każdym kroku znaleźć można winiarnie. Jest takie miejsce, które kocham miłością pierwszą i nieskalaną. Odkryłam je kilka lat temu w czasie mojej pierwsze wizyty w tym mieście i wróciłam i tym razem. Mowa o:
Mała winiarnia, położona przy pętli tramwajowej w pobliżu Mostu Małgorzaty. Swojska, klimatyczna i tania. Lokal znajduje się w podziemiu. Wszystko urządzone w drewnie, ściany z cegieł. Niech nikt nie mówi mi, że wygląd miejsca w którym pijemy nie ma znaczenia. Przy barze można dostać Tokaj oraz Egri
bikavér w kilku różnych odmianach, a aktualna oferta znajduje się w gablocie. Wino leje się tu z kija, a ceny śmiesznie niskie :)
Węgierskiego chyba nigdy się nie nauczę...
Andrzej Rosiewicza śpiewał: "Gdybym wydał się za Czeszkę, umarłbym ze śmiechu!". Cóż... obawiam się, że gdybym zamieszkała w Budapeszcie groziłoby mi to samo. Takie nazwy nasi południowi sąsiedzi mają na sklep obuwniczy oraz krawca: