Na wstępie chciałam podziękować, za zaproszenie do przyłączenia się do akcji
Szamaj Zdrowe. Przyznam, że zainteresowała mnie możliwość bezpłatnego przetestowania produktów, które kupuję na co dzień, i w które wierze, że są zdrowe. Okazuje się jednak, że producenci wcale nie muszą ujawniać wszystkiego co zawierają ich produkty, a często wręcz sami nie wiedzą czy to co sprzedają jest zdrowe.
Wywiadu dla WikiRose.pl (
WR) udzielają Marzena i Marcin Galiccy – twórcy projektu FoodRentgen (
FR)
WR: Skąd pomysł na przeprowadzenie akcji?
FR: W jednym z filmów MadMax z Melem Gipsonem jest scena, gdzie głównemu bohaterowi sprzedawca wody oferuje rzekomo nieskażoną wodę pitną. Tytułowy Max wyciąga licznik Geigera, który wykazuje wysoki poziom napromieniowania. Myślę, że każdy z nas miał wielokrotnie sytuacje, że chciałby wyciągnąć stosowne urządzenie i sprawdzić produkt, który spożywa. Chodzi przecież o to by jeść niezanieczyszczone, pełnowartościowe produkty.
Niestety technologia nie pozwala nam jeszcze na samodzielne sprawdzenie kupowanych produktów. Istnieją oczywiście wyspecjalizowane laboratoria, które oferują takie badania, ale ich koszty idą często w tysiące złotych. Stąd też pierwotny pomysł, badać produkty i nadawać im skalę w zakresie, od produktów wolnych od zanieczyszczeń do takich, które mieszczą się w normach obowiązujących w naszym kraju. Jako konsumenci chcemy, by produkty były transparentne w swojej naturze i takie założenie ma stworzony przez nas program
SZAMAJ ZDROWO.
Pomysł na przeprowadzenie akcji FOOD RENTGEN powstawał dopiero po pilotażowym badaniu produktów spożywczych w ramach programu SZAMAJ ZDROWO. Po przebadaniu 16 produktów markowanych jako zdrowe lub naturalne, aż w 7 z nich wykryliśmy zanieczyszczenia przekraczające obowiązujące normy. Z czego 3 z nich miały przekroczenia pozostałości pestycydów na poziomie nawet 10-krotnym. Co ciekawe, producenci tych produktów dobrowolnie przystąpili do programu i byli bardzo otwarci na współpracę. Świadczy to o tym, że sami producenci, często nie wiedzą, co sprzedają. Nasze badania zbiegły się z informacją z rynku niemieckiego, gdzie przebadano ryby dostępne w sprzedaży przed Świętami i okazało się, że 50% ma przekroczenia pozostałości środków chemicznych.
Po tych doświadczeniach wpadliśmy na pomysł, by gromadzić wokół nas ludzi, którzy chcą wspólnie badać produkty po to, aby mieć niczym nieograniczony dostęp do informacji, a przez to pewność tego co kupują. Konsumentom bardzo spodobał się ten pomysł. Również świat nauki, który wspiera nas w badaniach również zareagował entuzjastycznie na pomysł wyrywkowych badań produktów z półek sklepowych.
WR: Co trzeba zrobić, jeśli chcemy przetestować jakiś produkt ?
FR: Przede wszystkim trzeba go zgłosić do nas za pośrednictwem naszego maila: foodrentegen(małpa)szamaj.pl lub za pośrednictwem naszego
profilu na Facebooku i polubić go. Dla produktów, które osiągną poziom 100 polubień, uruchamiamy kampanie finansowania społecznościowego na portalu polakpotrafi.pl.
WR: Jaka jest szansa, że zgłoszony przez nas produkt będzie testowany?
FR: Jeśli bardzo zależy nam na przebadaniu konkretnego produktu, poza dołożeniem własnej cegiełki na polakpotrafi.pl, pomocne będzie nagłaśnianie akcji wśród znajomych. Siła leży jak zwykle w skali działania. Produkty, które zbiorą, w zależności od specyfiki produktu, co najmniej 2000 zł trafiają do badania. Szansa zwiększa się więc wraz z zaangażowaniem nas samych. Pracujemy nad tym, by każdy produkt, który osiągnie poziom 100 polubień był przebadany. Dlatego też w początkowej fazie chcielibyśmy wesprzeć cały pomysł finansowaniem unijnym.
WR: Gdzie i jak wykonujecie badania ?
FR: Na chwilę obecną badania wykonujemy w państwowym Instytucie Ogrodnictwa ze Skierniewic, który jest najsilniejszym ośrodkiem tego typu w naszym kraju. Lada moment do programu dołączą kolejne dwa państwowe laboratoria.
WR: Co zawierają wyniki badania, co możecie wykryć, a czego nie ?
FR: Minimalny zakres badania to pestycydy i chemia ciężka. W sumie prawie 500 pestycydów oraz azotany, azotyny, ołów, kadm. Maksymalny zakres będzie określany dla poszczególnych produktów indywidualnie przez Radę Naukową Programu. Mogą się tam znaleźć takie badania jak: zgodność składu z etykietką, zawartość toksyn pochodzenia biologicznego, takich jak mykotoksyny, czy obecność GMO. Wszystko zależy od indywidualnych budżetów zgromadzonych dla poszczególnych produktów.
To, że z żywnością, którą kupujemy w sklepach jest różnie wszyscy wiemy, ale czy żywność „prosto od rolnika” zawsze jest bezpieczna ?
Prosto od rolnika można kupić zarówno żywność albo bardzo dobrą, albo bardzo złą. Wszystko zależy z jakim rolnikiem mamy do czynienia. Są rolnicy idealiści, którzy uprawiają ziemię w sposób naturalny, ”jak dla siebie”. Są też rolnicy, którzy stosują podwójne standardy. Przy domu mają produkty naturalne dla siebie, a trochę dalej hektary na sprzedaż. Są też tacy, którzy udają rolników, a tak naprawdę są handlarzami. Kupowanie od rolnika, o ile go nie znamy, to jest loteria. Oczywiście można zwiększyć swoje szanse kupując żywność ekologiczną, tylko też trzeba mieć świadomość, że certyfikat eko dotyczy procesu produkcji, a nie produktu końcowego. Stąd też nasz pomysł na badanie produktów końcowych, by dać nam, jako konsumentom, możliwość prześwietlenia tego co ostatecznie mamy na widelcu.
WR: Czy świat, w którym żyjemy daje nam możliwość zdobycia wysokiej jakości pożywienia? Ostatnio mówi się tak dużo o zanieczyszczeniu powietrza, czy są regiony w Polsce, z których trafia do Was lepszej jakości żywność ?
FR: To fakt. Skażone środowisko ma ogromny wpływ na uprawy. Pocieszające jest to, że istnieją metody, które niwelują zanieczyszczenie gleby związkami, które dostały się do niej chociażby z powietrza. Dzisiaj nie wiemy, czy jakieś rejony pozostają nieskazitelnie czyste. Nasz program ruszył na razie w fazie pilotażowej na Śląsku.
Niespełnienie norm przez 50% dotychczas przebadanych przez nas produktów, może oczywiście wskazywać na negatywny wpływ środowiska. Natomiast nie ma tutaj reguły. Poza tym surowce do produkcji pozyskiwane są często z różnych rejonów, nie tylko z Polski. Ciężko więc szukać przyczyny jedynie w Śląsku, jako regionie. Założeniem programu jest dostęp do wiedzy, która umożliwia świadomy wybór. Wiedząc co jemy, łatwiej też znaleźć np. przyczynę naszych dolegliwości zdrowotnych. Sądzimy jednak, że projekt, w naturalny sposób, wyłoni żywność wysokiej jakości. A wówczas dowiemy się, nie tylko, którzy producenci się starają, ale które rejony są czyste. Zapraszamy więc do zadania tego pytania za jakiś czas.
WR: Dziękuję za udzielone odpowiedzi, czy zgodzicie się na przesłanie dodatkowych pytań od czytelników bloga? Dajmy sobie dwa tygodnie na zebranie pytań i tydzień na udzielenie odpowiedzi. Całość zamieszczę jako część dalszą tego wpisu.
FR: Tak, jak najbardziej.
WR: Zatem oczekujemy na pytania naszych czytelników, proszę umieszczajcie je w komentarzu do tego wpisu