Makaron dyniowy był dla mnie całkowitym eksperymentem w pewien swobodny weekend. Zostało mi trochę pieczonej dyni i natchniona cudownym filmem pt. "Paryż może poczekać" postanowiłam zrobić coś niestandardowego. W przepisie nie znajdziecie żadnych proporcji, bo w przypadku robienia makaronu trudno je zastosować, zwłaszcza że wilgotność mąki i powietrza bywa bardzo różna w zależności od pory dnia czy roku.
Składniki:
Makaronpieczona dynia bez skóry (miałam ok. 150 g)
mąka
ewentualnie: gorąca woda
sól
Dodatkiczosnek
oliwki
natka pietruszki
chili
limonka
słonecznik

- Dynię zmiksować lub rozetrzeć widelcem z łyżeczką soli.
- Do dyni dosypać mąkę i wyrabiać ręką na gładkie ciasto. Będzie bardziej elastyczne, gdy dodamy więcej wody i dolejemy gorącą wodę. Nie trzeba się przejmować, że ciasto nie ma jednolitej barwy przy wyrabianiu ręcznym. Moim zdaniem makaronowi dodaje to uroku.
- Po wyrobieniu ciasto odłożyć na 10-15 minut, by odpoczęło. Koniecznie przykryć wilgotną ściereczką!
- Ciasto podzielić na części. Każdą z nich rozwałkować na cienki placek. Odłożyć na ok. kwadrans, a potem pokroić na wstążki.
- Wstążki rozrzucić na ściereczce i zostawić do wysuszenia na noc.
- Gotować w osolonym wrzątku.
- Na suchej patelni uprażyć słonecznik.
- W czasie gotowania makaronu przygotować dodatki: rozgrzać lekko dobry olej, wrzucić na niego czosnek przeciśnięty przez praskę, podgrzać, ale nie rumienić.
- Odcedzić makaron i przełożyć na patelnię z czosnkiem. Dodać oliwki, posiekaną natkę pietruszki, pokrojone chili i skórkę startą z limonki. Wymieszać.
- Przed podaniem pokropić sokiem z limonki i posypać prażonym słonecznikiem.

W wersji dla mięsożerców danie podać z dodatkiem np. rozkruszonego pieczonego łososia.

Na okładce książki pt.
"Motyl" widnieje napis "Powieść, której nie zapomnisz". Całkowicie się zgadzam! Jej autorka,
Lisa Genova, gruntownie przygotowała się do napisania tej powieści. Nie ograniczyła się jedynie do wiedzy, jaką posiadła studiując psychologię.
Alice Howland ma 50 lat. Jest szanowanym wykładowcą na Harvardzie i częstym prelegentem na konferencjach związanych z psychologią. Zaczyna dostrzegać, że traci pamięć - brakuje jej słów, zapomina temat wykładu, zapomina polecieć na konferencję, do której od dawna się przygotowywała, gubi się w miejscu, w którym bywa niemal każdego dnia. Początkowo spisuje to na karby zmęczenia, przepracowania i braku czasu, a jej lekarz - na stres związany z wystąpieniami i zbyt aktywnym życiem zawodowym.
Z czasem jednak problemy z pamięcią bardziej dają się Alice we znaki i postanawia zwrócić się do specjalisty oraz przebadać. Diagnoza - choroba Alzheimera o wczesnym początku. Dla Alice to niemal wyrok śmierci, bo musi być zależna od innych. Musi też zrezygnować z bycia nauczycielem akademickim i naukowcem. Zanikanie połączeń nerwowych wiąże się z nasilającym się zapominaniem oraz utratą tożsamości.
Ujęcie książki w ramy czasowe i przedstawienie tego, co dzieje się z Alice w ciągu dwóch lat, pozwala uświadomić sobie, jak bardzo galopująca jest ta choroba. "Motyl" jest napisana z punktu widzenia osoby chorej na Alzheimera. Dzięki temu czytelnikowi łatwiej wczuć się w sytuację chorej i zrozumieć, co traci z każdym dniem. U Alice choroba objawiła się stosunkowo wcześnie, więc człowiek (chory, gdy jeszcze jest świadomy, jego rodzina, bliscy, ale i czytelnik) jest przerażony przyszłością. Bo w tej chorobie nie chodzi tylko o pamiętanie miejsc, ludzi, swoich planów czy tego, czego człowiek nauczył się z książek. Choroba objawia się też dezorientacją przestrzenną, w której nawet próg przy drzwiach czy krawężnik są poważnymi przeszkodami (epizod z dziurą przy drzwiach mnie osobiście niesamowicie przeraził). Człowiek zapomina się umyć, jak się ubrać, co mu smakuje, a co nie itp.
Książka jest też swego rodzaju apelem o tworzenie grup wsparcia nie tylko dla opiekunów chorych, ale i samych chorych. Uświadamia też, że nie zawsze jest to choroba starszych ludzi, że potrafi dotknąć ludzi u szczytu kariery. Lisa Genova apeluje też, by nie bagatelizować zaników pamięci, bo nie zawsze są one spowodowane stresem i zmęczeniem, a wczesne wykrycie choroby Alzheimera i odpowiednie środki farmakologiczne mogą ją spowolnić i wydłużyć życie w świadomości. Autorka przedstawia też reakcję dzieci na wiadomość o tym, że mogą dziedziczyć Alzheimera po matce. Jedni chcą wiedzieć, że mają taką samą mutację genu, inni nie.
"Motyl" to moim zdaniem
lektura obowiązkowa dla każdego dorosłego. Daje do myślenia, budzi mocne emocje, ale przede wszystkim uświadamia problem całej rodziny chorego.
Na podstawie tej książki powstał film pt. "Motyl Still Alice" z Julianne Moore i Alekiem Baldwinem w rolach głównych.
25/2018 (350 str.)