Osobiście już nie wyobrażam sobie życia bez ręcznie robionych toników i płukanek. A jeszcze lepsze jest to, że praktycznie nic one mnie nie kosztują, bo większość składników zbieram i susze sama. Ten przepis znalazłam w starej książce z poradami urodowymi dla naszych prababci.
Rumianek ma łagodne działanie przeciwzapalne. Napar stosuje się zewnętrznie na skórę w przypadku stanów zapalnych oraz innych chorobach (czyli idealnie też na moje zmiany trądzikowe). Poza tym pomaga przy schorzeniach śluzówek jamy ustnej i przy zaburzeniach żołądkowo-jelitowych.
Nagietek stosuje się pomocniczo jako środek ułatwiający gojenie ran i przeciwzapalny. Ma bardzo podobne właściwości do rumianku.
Kwiat ślazu zawiera związki śluzowe, które delikatnie powlekają powierzchnię. Idealny przy schorzeniach gardła, krtani i żołądka. Łagodzą też podrażnienia. Czuję, że zastąpię nim len, który piłam na żołądek.
Składniki:
20 gram kwiatów rumianku
20 gram kwiatów nagietka
20 gram kwiatów ślazu
Odmierz równe porcje wszystkich trzech ziół.
Wymieszaj je w dużej misce i przełóż do szklanego słoika i szczelnie zamknij.
Napar, którym przemywa się twarz sporządzisz z 2 kopiastych łyżek mieszanki. Zalej je litrem wrzątku. Parz przez minimum 30 minut. Przecudny kolor, prawda?
Chłodnym już naparem przemywaj twarz lub zmywaj maseczkę.
Bibliografia: „Zioła i rośliny lecznicze. Łatwe i pewne rozpoznawanie”