
Kolejny i (na szczęście) ostatni rok akademicki rozpoczął się na dobre przynosząc ze sobą paskudną pogodę, przeziębienia, pośpiech, brak czasu i głodne przerwy. Początek października jest dla mnie zawsze zakręcony, do tego w tym roku paskudnie się rozchorowałam. I ot. Macie idealną wymówkę dla mojej przerwy w blogowaniu.
Od kilku dni pogoda sprzyja nieustannym marzeniom o ciepłej i rozgrzewającej zupie. Dzisiaj zajęcia miałam w pobliżu domu i podczas 2-godzinnego okienka postanowiłam wyczarować pokrzepiającą, rozgrzewającą, antygrypową i magiczną zupę. Taką SuperZupę. Bazująca na dyni, pomarańczy i ostrej papryce- uratowała mnie i koleżankę przed chłodem i jesienną chandrą.
Składniki:
• 1 mała dynia
• 1 ziemniak
• 2 marchewki
• 1/2 korzenia selera
• 2 ząbki czosnku
• 1/2 cebuli
• 1/2 pomarańczy
• 1 cm imbiru
• 1 łyżeczka wędzonej słodkiej papryki
• 1,5 łyżeczki papryki ostrej
• 2 łyżki jasnego sosu sojowego
• sól, pieprz
Dynię kroimy na ósemki, drążymy z pestek, obieramy ze skórki, kroimy na kawałki i wrzucamy do garnka. Marchewkę, ziemniak, imbir, czosnek a i seler również obieramy, kroimy w kawałki i dorzucamy do dyni. Garnek wypełniamy wodą (ok. 2-2,5l) i wstawiamy na ogień. W międzyczasie obieramy cebulę, opalamy ją przez 5 minut w ogniu i dorzucamy do zupy. Całość gotujemy ok. 20 minut, do momentu, kiedy wszystkie warzywa zmiękną. Następnie zupę blendujemy na gładko, ewentualnie dolewając wody dla uzyskania ulubionej konsystencji.
Krem z dyni ponownie wstawiamy na gaz, dodajemy resztę przypraw, sok i skórkę z połowy pomarańczy i zagotowujemy. Zupę podajemy gorącą, posypaną podprażonymi wiórkami kokosowymi.
Smacznego!
Diana
