Długo zastanawiałam się nad tytułem tego posta. Artykułów o tym, czym różni się pierwsze rodzicielstwo od drugiego, jest w sieci całe mnóstwo. A mimo to, jakoś tak wszystkie te nasze dzieci wrzuca się do jednego worka. Matki roztrząsają zmiany w życiu przy pierwszym dziecku, ale przy drugim i każdym kolejnym najczęściej milkną. Tak, jakby albo nic się w ich życiu nie zmieniało, albo jakby nie miały czasu na takie rozmyślania. Obstawiam ten drugi wariant. A ja wam powiem, że moje macierzyństwo numer dwa jest dużo trudniejsze niż to pierwsze. Dlaczego?
Za dużo dziś wiem o byciu mamą
Z perspektywy czasu stwierdzam, że moje pierwsze macierzyństwo przez długie miesiące przeżywałam zupełnie nieświadomie. Rozszerzyłam dietę Mieciowi po czwartym miesiącu, nosiłam go od pierwszych dni życia w nosidełku – wisiadełku, karmiłam go jedzeniem ze słoiczków, nie stosowałam metody BLW, pozwalałam mu siadać niewłaściwie na zgiętych nóżkach, bo wtedy nie miałam pojęcia, że tak jest źle. Żyłam w totalnej nieświadomości. Ta błoga nieświadomość sprawiła, że moje macierzyństwo było o niebo spokojniejsze. Teraz, głównie przez to, że prowadzę bloga, znam od podszewki wszystkie te kluczowe w życiu malucha tematy. Te kamienie milowe mateczek, bez których moje dziecko nigdy nie skończy ani Harvardu ani Hogwartu. 