Zdecydowanie stęskniłam się za śniadaniowymi zwyklaczkami. Tak jak kiedyś. W końcu to blog śniadaniowy. Na szczęście w końcu zabiorę się za wygląd na nowym blogu. Może do września zdążę!
Od nowa z dietą roślinna! Na pewno.
Wczoraj czekałam z Mamą 6(słownie: sześć) godzin na lekarza. Myślałam, że zwariuję. Mama też wariowała, ale... wynagrodziłyśmy sobie to czekanie drożdżówkami z rabarbarem! A poza tym wyniki z badania szpiku kostnego Mamy wyszły pozytywnie. Choć nie powinnam o tym pisać to ostatnie dwa miesiące były dla mnie bardzo przykrym okresem. Mam nadzieję, że dzisiaj już wszystko wyjdzie dobrze. Musi. Trzymajcie kciuki, proszę.