i faszerowane papryki :)))
Uwielbiam gołąbki. W każdym wydaniu, nawet sam ryż do farszu wyjadany był w naszym rodzinnym domu nagminnie, więc zawsze powstawała podwójna porcja. Trochę roboty jest z kapustą, którą trzeba wcześniej obgotować w lekko osolonym wrzątku, przedtem dokładnie wykroić głąb, a potem delikatnie zdejmować liście i wreszcie zawijać, ale efekt wart jest wszelkich starań.
Zrobione gołąbki można ugotować potem w szybkowarze, albo upiec.
Najlepsze na drugi dzień, choć rzadko kiedy dotrwają. Oczywiście na gorąco.
Składniki na porcję widoczną na zdjęciu (gołąbki mini długości ok. 6cm)
- mała główka kapusty (taka, którą będzie można łatwo obgotować w garnku)
- 2 kolorowe papryki średniej wielkości
- 750g łopatki wieprzowej pokrojonej w drobną kostkę (albo zmielonej)
- 1,5 filiżanki suchego ryżu,
- 2 duże cebule
- 4 ząbki czosnku,
- olej, oliwa,
- sól, pieprz aztecki (dostałam od Kurta Schellera na kursie)
- cząber, przyprawa do kebab gyros, masło
z kapusty zdjąć wierzchnie liście, wyciąć głąb i obgotować w garnku napełnionym do polowy lekko osolonym wrzątkiem (głąbem do dołu). Po 10 minutach odwrócić, chwilę gotować i zdjąć pierwsze liście. Gotować dalej obracając, zdejmować kolejne liście (muszą być miękkie na tyle, żeby można je było zawinąć). Obciąć z nich zgrubienie na środku liścia (żeby było w miarę płasko), odłożyć.
Ugotować ryż (powinien być trochę kleisty).
Łopatkę pokroić w drobną kostkę (trochę z tym roboty), albo zmielić na mielone. Przed smażeniem można skropić octem winnym i oliwą, dobrze wymieszać odstawić. Cebulę pokroić w miarę drobną kostkę, czosnek też, przesmażyć na oleju, a kiedy zmięknie dodać mięso, dodać przyprawy (ale nie sól) i energicznie mieszać, żeby się nie przypaliło (duża, dość głęboka patelnia). Na koniec dodać sól do smaku i łyżkę masła.
Do ciepłego mięsa dodać ugotowany ryż, wymieszać na patelni, sprawdzić czy smak nam odpowiada.
Papryki umyć, wyjąć gniazda nasienne, przekroić na pół, nadziewać farszem.
Gołąbki zawijamy w sposób, który umiemy. Ja zwijam najpierw rurkę (głąb do środka), a potem takie 'wrzeciono' z dwóch stron staram się zamknąć wkładając końcówki do środka. Układam ściśle w formie wysmarowanej masłem. Przykrywam liśćmi kapusty, które zostały z gotowania, wlewam na dno odrobinę wody, przykrywam folią aluminiową jeśli naczynie nie ma pokrywki (najlepsza jest gęsiarka, garnek żeliwny albo naczynie żaroodporne z pokrywką) i piekę w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez pół godziny, po czym zmniejszam temperaturę do 180 stopni i dopiekam jeszcze pół godziny (papryka) albo godzinę (kapusta).
Najlepsze gorące, ale przyznam szczerze - na drugi dzień smakują mi dużo bardziej.
Świetnie się przechowują, dobre dla 'słoików' - jako wałówka na dłuższa podróż, pobyt, czy obiad dla zapracowanych w korpo dzieci ;)))