Pogoda powoli zaczyna przypominać bardziej wiosenną, niż zimową i słońce coraz śmielej wygląda zza chmur i grzeje nas swoimi promieniami. Z tej oto okazji przed państwem zieloooone i radosne (hehe) naleśniki. W wersji takiej super ultra zdrowej, bo częściowo z mąki żytniej. Czyli łączymy przyjemne z pożytecznym. Wypróbujcie koniecznie! :-)
Na około 22 naleśniki (tyle mi wyszło):
- 1,5 szklanki mąki pszennej
- 1,5 szklanki mąki żytniej (razowej)
- 1,5 szklanki mleka
- 2 szklanki wody
- 2 jajka
- płaska łyżeczka soli
- szczypta cukru
- 1-2 łyżki oleju
W misce umieszczamy wszystkie składniki i miksujemy. Powstałe ciasto ma być dosyć lejące, aby udało nam się smażyć cieniutkie i duże, okrągłe naleśniory. Smażymy je na patelni, najlepiej naleśnikowej - bez dodatkowego tłuszczu.
I pora na farsz:
- 500g szpinaku
- 200g fety
- ząbek czosnku
- sól
- pieprz
- szczypta gałki muszkatołowej
Jeśli używamy szpinaku mrożonego - umieszczamy go na patelni, by go rozmrozić. Jeśli zaś świeżego - płuczemy go i delikatnie osuszamy, po czym wrzucamy na bardzo ciepłą patelnię i od czasu do czasu mieszając czekamy, aż zwiędnie. Dodajemy ser feta, czosnek i przyprawy i mieszamy, do całkowitego rozpuszczenia sera. Tadaaaaaaa, easy-peasy :)