Są pewne smaki, które od zawsze kojarzyć mi się będą z pewnymi wydarzeniami. Nigdy nie zapomnę smaku herbaty na moim pierwszym koncercie Depeche Mode. Plastikowa, zwykła, parząca w gardło. Ale przepyszna. Nigdy nie zapomnę smaku rosołu z mojej studniówki. Nie był może wybitny, ale jakiś taki dorosły. Nie zapomnę smaku tortu weselnego mojej przyjaciółki. Był taki słodki, nijaki, ale nasączony jej szczęściem i moją dumą, że postarałam się być najlepszą świadkową na świecie. A ta chałwowa manna będzie mi się kojarzyć z najpiękniejszym filmem, jaki miałam okazję obejrzeć. Chodzi oczywiście o Zimną wojnę. Zamurowało mnie, w ogóle nie chciałam wstać z fotela. Zresztą podobnie zachowała się reszta publiczności. Dosłownie nikt nie potrafił wstać i wrócić do normalnego życia. Jak już wróciłam do domu, to z wielką przyjemnością przygotowałam sobie ten kremowy deser. Chałwowa manna. Niezwykły smak, i piękne wspomnienia.
Składniki:
5 łyżek kaszy manny
250 ml mleka
Duża garść pokruszonej chałwy waniliowej
2 łyżki mleka w proszku
Ekstrakt waniliowy
Bakalie do dekoracji
W garnuszku podgrzewam mleko z wanilią, dodaję kaszę mannę i gotuję około 8 minut. Gdy kaszka jest gotowa, dodaję mleko w proszku i chałwę, dokładnie mieszam i odstawiam na 5 minut. Przed podaniem posypuję bakaliami