Podsmażona chałka z rodzynkami i kruszonką podana z syropem klonowym i bananem
Po świętach wiele polskich domów przeładowane jest świątecznymi "resztkami". Wiele dojada do ostatniej kromki chleba i ostatniego kawałka ciasta, ale niestety zdarzają się i tacy, którzy po świątecznych posiłkach wyrzucają pozostałe pokarmy, bo przecież "nie będę jadł przez tydzień tego samego". Naprawdę boli mnie, gdy ludzie marnują jedzenie. W głowie pojawia się obraz naprawdę potrzebujących ludzi, którzy marzą o choćby jednej bułce.
Jestem dumna z siebie i z mojej rodziny, że u nas nigdy nie marnuje się jedzenia. Często robię dania "z resztek", które nie raz wychodzą lepsze niż zaplanowane potrawy z przepisu z wymierzonymi składnikami.
Dzisiejsze śniadanie można podciągnąć pod takie danie z resztek. Na wielkanocnym stole zawsze u nas pojawia się chałka ze sprawdzonej piekarni. W tym roku jednak zdarzyła się śmieszna sytuacja, gdyż z powodu problemów zdrowotnych jednej z gospodyń, zakupy robił mężczyzna. Kupił chałkę, owszem tak jak usłyszał, ale słodką. Do śniadania wielkanocnego i sałatek to chyba nie gra, prawda?
No ale przecież nie może się zmarnować. Szczególnie, że były aż dwie sztuki!
Część poszła do zamrażalnika na czarną godzinę, część zjedzona przez domowników do kawy, a ja zostawiłam część na śniadanie.
Co prawda nie jest to najlżejsze śniadanie, bo wielkanocnych smakołykach, ale wolne mam to korzystam, by jeszcze jakość się rozpieścić przed całym miesiącem w szkole.
***
Myśli kotłują się w głowie, starając podsumować się poprzednie dni. Przecież nie było źle...
Doskwierało mi jednak przekonanie i dalej mnie męczy, że jednak nie było w porządku. Coś było nie tak. Znacie to uczucie, że wszyscy starają się udawać, że wszystko jest okej, ale każdy i tak wie, że nie jest?