Zacznijmy od tego, że pisząc o "pamiętniku" nie mam na myśli zeszytu amerykańskiej nastolatki, w którym zapisuje ona swoje najskrytsze sekrety (który po jej rzekomym samobójstwie odnajduje policja i już wie kto był tak na prawdę mordercą) . Nie myślę też o pamiętniku do którego nasi znajomi mogą wpisywać zabawne rymowane wierszyki zaczynające się od "ku pamięci". Przez "pamiętnik" rozumiem "coś" pomiędzy albumem ze zdjęciami, pudełkiem skarbów i klasycznym pamiętnikiem, do którego wpisuje się opisy najważniejszych wydarzeń z naszego życia. Po co tracę na to czas ? Jaki jest tego sens i co możemy na tym zyskać ? To wsyztsko znajdziecie w poniższym poście. Po co tworzyć pamiętniki ?
Zacznijmy od tego, że pisząc o "pamiętniku" nie mam na myśli zeszytu amerykańskiej nastolatki, w którym zapisuje ona swoje najskrytsze sekrety (który po jej rzekomym samobójstwie odnajduje policja i już wie kto był tak na prawdę mordercą) . Nie myślę też o pamiętniku do którego nasi znajomi mogą wpisywać zabawne rymowane wierszyki zaczynające się od "ku pamięci". Przez "pamiętnik" rozumiem "coś" pomiędzy albumem ze zdjęciami, pudełkiem skarbów i klasycznym pamiętnikiem, do którego wpisuje się opisy najważniejszych wydarzeń z naszego życia.
Możliwe, że powinnam nazwać "to" albumem, albo górnolotnie kroniką, ale żadna z tych nazw nie pasuje wcale lepiej niż ta pierwsza.
Może ktoś z was ma lepszy pomysł ?
Skoro kwestie terminologiczne są już za nami, mogę przejść do konkretów.
Pierwszy pamiętnik założyłam mając jakieś dwanaście lat. Był to duży zeszyt w twardej oprawie, w którym opisywałam każde istotne zdarzenie ostatniego czasu np. wycieczkę na narty z przyjaciółmi, konwent w Krakowie, spektakl w którym grałam, czy własne urodziny. Każdy wpis dekorowałam zdjęciami, ulotkami, biletami, papierkami po cukierkach i całym mnóswem innych pozornie nie istotnych drobiazgów o znaczeniu wybitnie sentymentalnym.
Na pisanie pamiętnika potrafiłam "marnować" całe dnie, a czasem nawet kilka dni pod rząd.
Przez 8 lat wieku nastoletniego stworzyłam cztery wielkie zeszyty wspomnień.
Obecnie ze zmęczenia i objętości, powoli tracą swoje kołowrotki, na których się trzymały.
Potem zaczęłam studia i to moje małe dziecięce hobby znikło wraz z pojawieniem się absolutnego braku czasu. No bo po co tracić kilka godzin życia, żeby pisać, wklejać i się zastanawiać nad tym co już było ?
Jak bardzo się myliłam zobaczyłam dopiero kilka miesięcy temu. I wtedy właśnie odkryłam, po co właściwie tworzyć pamiętniki. Po co tworzyć pamiętniki ?1. Powód pierwszy - aby bardziej cieszyć się chwiląZapisywanie wspomnień samo w sobie sprawia ogromną frajdę. Można raz jeszcze cieszyć się określoną chwilą i czerpać z niej przyjemność przez długi czas po jej zakończeniu. Przypominać sobie te wszystkie warte zapamiętania momenty i małe radości. A jeżeli na dodatek mamy w tym wszystkim towarzystwo możemy porównać doświadczenia i zobaczyć całe przedsięwzięcie również oczami drugiej osoby. Możecie mi nie wierzyć, ale jedną z najmilszych rzeczy po męczącym dniu wyjazdu jest wspólne siedzenie na dywanie i pisanie o tym co się dzisiaj wydarzyło. To również dokonała metoda na umilenie sobie czasu podczas długiej podróży pociągiem albo samochodem (trzeba tylko przypominać temu kto kieruje, że on trzyma kierownicę, a nie wtyka palce w klawiaturę)
To wszystko ma nawet dość naukowe podłoże. Ponoć istnieje coś takiego jak etapy szczęścia, czyli pewne elementy, które są trzeba "zaliczyć" aby w pełni zasmakować szczęścia danej chwili. Gretchen Rubin, autorka książki "Projekt szczęście" pisze, że: aby czerpać jak najwięcej z każdego doświadczenia, musimy najpierw spodziewać się szczęścia, potem je smakować, następnie okazać i w końcu wspominać. A każde pojedyncze doznanie szczęście może być powiększane bądź minimalizowane w zależności od tego jak wiele uwagi mu się poświęca.Konstruując swój własny pamiętnik możemy skupić się na danym wspomnieniu i cieszyć nim przez kolejny dzień lub dwa. Pamiętniki zapewniają nam więc jednocześnie po części możliwość okazania szczęścia i jej wspominania w jednym niezbyt długim rytuale.
2. Powód drugi - aby zobaczyć jak bardzo się jest szczęśliwymPowód drugi może wydawać się nieco dziwny, ale naprawdę ma w sobie sporo sensu. To był jeden z "tych" trudnych wieczorów, po którymś z kolei żmudnym dniu, kiedy postanowiłam zrobić sobie rachunek sumienia z ostatniego miesiąca. Usiadłam z kubkiem herbaty i nie mogłam pozbyć się myśli, że bez cienia wątpliwości zmarnowałam ostatnie 30 dni mojego życia. Przez cały miesiąc siedziałam w domu albo w pracy. Nic się nie wydarzyło, a czas przeciekł mi przez palce. Dla przyzwoitości spojrzałam jednak w mój dziennik jednozdaniowy i oto nagle musiałam kategorycznie zmienić swoją opinię. Przecież byłam i tu, i tam, i udało mi się zrobić to, i to, i jeszcze tamto, a poza tym było tyle po prostu radosnych momentów, o których na pewno będę długo pamiętać. Długo pamiętać ? Naprawdę ?
Podobnie jest z dłuższymi okresami czasu. Lata w których prowadziłam swoje zeszytowe pamiętniki, czyli okres gimnazjum i liceum, wydają mi się teraz tak pełne szczęścia i mnóstwa przygód. Natomiast studia w moich wspomnieniach to taka dość mętna masa, z której wyławiam raptem pojedyncze ciekawe wydarzenia i znajomości. Natomiast to co z tego okresu pamiętam z trudem układam w spójną, chronologiczną całość (nie muszę chyba pisać, że przy obiektywnym popatrzeniu na temat to moje gimnazjum było dość jednostajne, natomiast na studiach świat zmieniał się jak w kalejdoskopie).
3. Powód trzeci - aby zachować wspomnienia To może okropnie mało odkrywcze, ale wcale nie najmniej ważne. Po prostu miło jest czasem otworzyć pudełko pełne skarbów i pomyśleć o przeszłości. Już teraz sprawia mi to niesamowitą frajdę, więc co będzie za kolejne 10-20 lat ?Nie ma co owijać w bawełnę - niezależnie od tego jak dobrą lub zła mamy pamięć, wspomnienia z czasem bledną, a w końcu po prostu się dekompletują. Potrafimy przywołać kilka najważniejszych faktów dotyczących ostatnich 5-6 lat, ale szczegóły szybko umykają. Na dodatek jako ludzie mamy tendencję aby dłużej pamiętać złe niż dobre chwile*. Prowadząc pamiętniki możemy pamiętać długo i dokładnie właściwie tylko to co chcemy :) *(wydaje mi się, że to zjawisko przystosowawcze. Dla naszego pra-przodka ważniejszym było żeby zapamiętać gdzie biją i gdzie grasują dzikie bestie niż gdzie niebo miało ładny kolor).
Obecnie znowu prowadzę swój pamiętnik, jednak w zdecydowanie mniej pracochłonnej, przyśpieszonej formie. O tym jak realizuje zasadę zbierania wspomnień napiszę następnym razem. Ciekawi mnie czy i wy prowadzicie jakieś formy zapisywania wspomnień? Albo znacie jeszcze inne powody aby je kolekcjonować? Po więcej zdjęć, tekstów i inspiracji zapraszam na poziomkowego
facebooka