W środku maja zapadła decyzja o wyjeździe na wakacje. Otworzyłam stronę tanich linii lotniczych sprawdzając co mają mi do zaoferowania. Po odrzuceniu kilku mniej ciekawych, zbyt drogich lub nazbyt skomplikowanych połączeń został mi do wyboru jedynie Rzym i Paryż. Przede mną na biurku leżały skończone lekcje madame Chic. Postanowiłam: Francja. Bilety zarezerwowane. Tylko co dalej ? Przedstawiam mój tegoroczny pomysł na udaną podróż W środku maja zapadła decyzja o wyjeździe na wakacje. Otworzyłam stronę tanich linii lotniczych sprawdzając co mają mi do zaoferowania. Po odrzuceniu kilku mniej ciekawych, zbyt drogich lub nazbyt skomplikowanych połączeń został mi do wyboru jedynie Rzym i Paryż.
Przede mną na biurku leżały skończone lekcje madame Chic.
Postanowiłam: Francja. Bilety zarezerwowane.
Tylko co dalej ?
Przedstawiam mój tegoroczny pomysł na udaną podróż:Nie wiem jak wy, ale kiedy ja czytam książkę, której akcja toczy się w określonym miejscu to zawsze podświadomie chciałabym to miejsce zobaczyć. Chciałabym wejść do kawiarni do której przychodzili bohaterowie, zobaczyć ulice na której mieszkali, spróbować tych samych ciastek i przejść tą samą trasę spaceru. A kiedy z jakiegokolwiek powodu znajdę się w miejscu, które było miejscem akcji książki lub filmu to zawsze fascynuje mnie ono bardziej niż taki zwykły punkt do zwiedzania (sytuacji tej wcale nie zmienia fakt, iż zdecydowana większość książek które czytam to fantastyka i miejscem akcji może być przykładowo Wyspa Jabłoni albo inne Śródziemie).
Kto wie, może ten proces da się wywołać sztucznie ?
W ciągu ostatnich 45 dni przeczytałam łącznie 7 książek, których akacja toczy się we Francji. Obejrzałam cztery francuskie filmy oraz jeden amerykański, ale dotyczący Francji. I nie mówię tu o żadnych przewodnikach, tylko o porządnej fabularnej beletrystyce.
Amelia, Pan od muzyki, Tylko nie w usta, Jak kochają czarownice, Czekolada.
Czekolada, Rubinowe czółenka, Brzoskwinie dla księdza proboszcza, Nigdy nie będę Francuzem, Lekcje madame Chic, Wierny Bretanii, Sielanka po Bretońsku.
I czytałabym chętnie dalej, bo moje zaciekawienie Francją rośnie z każda przeczytaną stroną. Tylko chwilowo skończyły mi się pomysły na optymistyczne tytuły.
Złych nie radzę czytać - malkontenctwo i narzekanie skutecznie umie zniechęcić do wszystkiego - a już na pewno do podróży (wiem, bo czytałam).
I choć nigdy dotąd nie byłam wielką entuzjastką Francji (nie pasjonuję się malarstwem, nie znam na modzie, a język francuski wcale mi się nie podoba) to aż nie mogę doczekać się wyjazdu. Na mojej liście rzeczy do zobaczenia są kawiarnie, bulwary i deptaki. Stacja metra i fotoautomat. Małe kościoły, niektóre dzielnice i wioski po drodze. A poza tym jedno święto, kilka potraw i jeden czy dwa pomysły do zrealizowania na miejscu.
Mam plan zobaczenia Paryża drogą Amelii i Vianne Rocher; dzielnic w których mieszkali bohaterowie Madame Chic. A potem pojadę dalej na bretoński odpust (Pardon moi), obejrzeć kamienne domy i małe piekarnie z bagietkami. Chcę spróbować prawdziwych croissantów na śniadanie, podziwiać brak instytucji kolejki w sklepach, spałaszować naleśniki z czekoladą i galette z masłem. Napić się cydru w ciepły wieczór i zobaczyć odpływ na wybrzeżu Mont St Michael.
Czytam dalej i powoli pakuję swoje walizki.
Czy tez lubicie odwiedzać miejsca akcji waszych ulubionych książek lub filmów?
A może znacie jakieś książki albo filmy o Francji, które byłyby godne polecenia? Z niecierpliwością czekam na wasze propozycje. Zapraszam na
facebooka.