Cóż, zgodnie ze swoją aurą listopad to jeden z najgorszych miesięcy, jakie ostatnio mi się przydarzyły. Nie wiem, czy jest coś pozytywnego, co mogę o nim napisać. Wszystko dosłownie sprzysięgło się przeciwko mnie. Pozostaje mi chyba tylko, zgodnie z radami mojej ulubionej ostatnio Simplife odczuwać wdzięczność za wszystko, co się wydarza. Za brzydką pogodę, za stres, za niekończący się maraton wizyt u lekarzy. Czekam z niecierpliwością na koniec roku, bo nie jestem świątecznym groupie i dekoracje świąteczne, kolorowe wystawy i wszechobecne migające światełka LED to również nie mój czas. Zamiast tego potraktuję listopad i grudzień jako miesiące nowych możliwości… A od stycznia zaczynamy wyglądać wiosny, dobrze? ;)
Blog: Minimalnat

Minimalizm w moim życiu zaczął się jeszcze przed tym, jak ten trend odkrył świat. Pamiętam olśnienie – po co mi tyle rzeczy? Po przeprowadzce do nowego, dużego mieszkania była motywacja, by nie zamieniło się ono w graciarnię i nie zatraciło swojej przestronności.
Nie jest łatwo walczyć z rzeczami, kiedy słychać dobrze znany głos, który z tyłu głowy szepcze „nie wyrzucaj, przyda się”. Widząc do czego doprowadziło takie podejście w moim rodzinnym domu (mam w rodzinie skrajneg
o zbieracza który nie wyrzuca nawet kubków po jogurtach!), walczę ze swoim inwentarzem nie kupując książek, nie robiąc zapasów kosmetycznych, a teraz startuję z zainspirowanym właśni blogiem Nat wyzwaniem 12 pieces (u mnie 15 ale co tam). Mam nadzieję, że uda mi się kupować mniej, ale lepiej. Blog Natalii jest miły i sympatyczny – nikt nie pisze tu niczego kategorycznym, przemądrzalskim tonem. Jeśli podobnie jak ja pracujecie nad swoim mieć i być, zajrzyjcie na bloga Natalii. Zdjęcie podebrałam z jej bloga – teraz myślę poważnie o oszczędzaniu i zakupie takich właśnie pięknych butów (Melissa, ale może ta z serduszkami albo skrzydłami?).
Serial: Mr Robot
Ma status kultowego w kręgach moich znajomych nerdów i
muszę powiedzieć, że hype (ale młodzieżowe słowo!) otaczający tę niepozorną produkcję jest w pełni zasłużony. Serial ma wszystko, co lubię: piękne, mroczne zdjęcia, psychodeliczną muzykę i postacie, których nie da się w żaden sposób sklasyfikować jako jednoznacznie dobrych lub złych.
Elliot jest młodym hakerem z fobiami społecznymi i ciężkimi przejściami. Próbuje czynić to, co najlepsze, walcząc jednocześnie z demonami swojej przeszłości i poprawiać życie tych kilku osób, z którymi jest blisko. Morałem numer jeden zdecydowanie jest hasło „kids, don’t do drugs„, bo studium uzależnienia różnych bohaterów w pewnych momentach jest tak przerażająco realistyczne, że oglądanie serialu sprawia ból.
Które z wydarzeń są prawdziwe, a które to tylko urojenia? Przekonajcie się sami, bo warto. Serial ląduje w moich ulubieńcach wszech czasów.
Smak miesiąca – grzańce
Niekoniecznie alkoholowe. To już ten czas roku kiedy trzeba się dogrzewać. Idą na łatwiznę, można zaopatrzyć się w jedną z herbatek rozgrzewających, dosypać do czarnej trochę przyprawy (ze sklepu lub zrobionej samodzielnie), albo po prostu dolaćdo kubka z ciepłym naparem soku i wkroić plasterek cytryny. Nie ma nic lepszego w te krótkie i ciemne dni. No, może tylko ciepły koc i dobra książka na czytniku do kompletu ;)
Książka – Terapia f**k it. Prosty sposób na szczęście John Parkin
Bardzo przewrotna książka o bezkompromisowym podejściu do życia. Napisana mocno kpiarskim tonem, ale i konkretna. Tytuł tłumaczy treść książki dość dobrze. Parkin i jego żona organizują już nawet obozy i szkolenia z metody „f*&k it”. W skrócie polega to na odseparowaniu się od rzeczy którymi przejmujemy się, a na które nie mamt wpływu za pomocą prostych, znanym wszystkich słów i zaadaptowaniu tego stylu życia w celu zminimalizowania stresu i przejmowania się. Nie jest to może lektura najwyższych lotów, ale potrafi czasem postawić na nogi, kiedy dzieje się coś nieprzewidzianego. Można wtedy wypić drinka, obgryźć paznokcie razem ze skórkami (znacie to?), pójść na zakupy, albo… właśnie powiedzieć sobie, że mamy to w nosie. ;) Czasami warto spróbować.
Post Ulubieńcy listopada pojawił się poraz pierwszy w Pinch of salt.