Ciasteczka, które robiłam już niezliczoną ilość razy :) Zabierałam do babci, jako przekąska na spacery w lesie, w czasach liceum - do szkoły, a w między czasie także w podróż nad morze. Często też gościły u nas na stole w przeznaczonym do tego celu pojemniczku. Jest to więc przepis sprawdzony, banalnie prosty i niezwykle smakowity :) Ciasteczka rzeczywiście smakują jak pieguski i znikają momentalnie! Bardzo polecam :)
Przepis na nie znalazłam już dość dawno na tej stronie.
Składniki na 2 blachy:
- 200 g masła w temperaturze pokojowej
- 100 g cukru białego
- 50 g cukru jasnobrązowego (można zastąpić białym)
- 1 jajko
- 1 łyżeczka sody kuchennej
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki soli
- 2 i 1/2 szklanki maki pszennej
- 100 g ciemnej czekolady
- garść rodzynek
- ew. siekane orzechy, jeśli lubimy (ja pominęłam)
Przygotowanie
Czekoladę pokroić w kostkę (ok 0,5 x 0,5 cm lub mniejszą). Rodzynki, jeśli są duże można posiekać.
Masło utrzeć z cukrem. Dodać jajko i nadal ucierać.
Dodać sodę, proszek do pieczenia, sól i ponownie dobrze wymieszać.
Dodać bakalie, wymieszać. Stopniowo dodawać mąkę, ugniatając ciasto, aż przestanie się kleić do dłoni.
Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego. Układać je na wyłożonej papierem do pieczenia blasze, zachowując odstępy (nie więcej niż 16 kulek na raz).
Każdą kulkę spłaszczyć lekko np naciskając ją ząbkami widelca.
Piec 10-15minut (lub krócej) w piekarniku nagrzanym wcześniej do 180 st. aż będą lekko złote. Nie rumienić! Kiedy będziemy wyjmować ciasteczka, powinny być lekko miękkie - skruszeją, kiedy wystygną.
Smacznego!