Raz na jakiś czas nachodzi mnie ochota na zrobienie sernika, na kolejne do niego podejście. Zazwyczaj odstęp między jednym a drugim wynosi minimum 2 miesiące, bo po porażce ("No nie, ja nie umiem zrobić takiego sernika żeby faktycznie mi smakował jak taki z cukierni....") nie jestem szybko skłonna do wykonania kolejnej próby. Wracając w piątek z pracy zdecydowałam się jednak na weekendowe pieczenie. Tym razem chyba następny sernik pojawi się niebawem, gdyż ta wersja, chociaż nie przypomina takiej z cukierni, bardzo mi smakuje. Jest bardzo mokra ale lekka, do tego słodka kokosowa beza... Pycha!
Czytaj więcej »