z gruszką, malinami i dom. truskawkowym dżemem chia
*pół owsiane, pół z mąki gryczanej
Maliny to ostatnio taki weekendowy rarytas, dziękuje mamusiu, za to jeszcze lepiej smakują < 3
Gdzieś tam pomiędzy kruszeniem ciasteczek, mieszaniem masy, krojeniem.. wszystkiego, piekę sobie gofry prawie, że na obiad, ale natłok rzeczy i myśli, czy okej, czy nie zabraknie, czy dobrze będzie, nie wierzę, że to ta noc, że to tylko kilka godzin, a już za kilka dni pełnoprawnie będę mogła iść do sklepu i kupić wiadomo co, bo teoretycznie będę dorosła. Kiedy to zleciało?
potem uzupełnię przepis
czasami nie rozumiem życia, jest zbyt wymagające, dziwne ma zachcianki, za dużo emocji na raz. nigdy nie powiedziałabym, że tak będzie wyglądał ten weekend, miało być tak cudownie, miał być leniwy poranek z kawą w ręku po niesamowitej nocy, wśród balonów, nadal nie wątpię, że ta noc, będzie cudowna, ale rano... rano pojadę na pogrzeb, dziwnie mi. mimo, że człowiek daleki, widywany raz na rok, w sumie nieznany, ale jakoś tak..dziwnie, bo nie wiem jak to inaczej nazwać.