Często zapominam o tym, jak bardzo powinnam być wdzięczna i szczęśliwa z powodu tego, co mam.
Ostatnio wszystko układa się po mojej myśli (no dobra, może z wyjątkiem tego, że Ed Sheeran zbytnio pospieszył się ze ślubem, przez co na drodze do naszego happily ever after będzie stał jeszcze mały, malutki rozwód...). Zaliczyłam wszystkie przedmioty w 4. semestrze, pracuję już w swoim przyszłym zawodzie, mam dookoła pełno inspirujących i kochających osób, a już wkrótce zamiast w akademiku będę mieszkać w jednym mieszkaniu z przyjaciółką. A moja psychika? Ciągle jestem nieszczęśliwa, w każdej pozytywnej rzeczy na siłę doszukuję się wad, żeby tylko odebrać sobie z niej jakąkolwiek przyjemność, a płakanie w wannie uznaję za rytuał równy samej kąpieli.
Dlatego kiedy dzisiaj przypomniałam sobie o tych zdjęciach i zaczęłam je przeglądać, pomyślałam - basta! Ja ze zdjęć przypomniałam sobie, jak bardzo lubię siebie uśmiechniętą, szczęśliwą i beztroską - i jak bardzo chcę, żeby ta część mnie już nigdy się nie zagubiła.
Wearing:
Banana socks //
Shein vest //
Zaful skirt //
Stradivarius necklace //
CCC sneakers