Jedną z przekąsek, których szybko zaczęło mi brakować na bezglutenie były biszkopty. Lubię mieć taki lekko słodki "zapychacz" do kawy lub herbaty. Przyznam, że przed przejściem na dietę bezglutenową nie piekłam ich nigdy w formie ciastek! Jak to dobrze, że czasem okoliczności życia zmuszają do spróbowania nowych rzeczy - z czasem się to docenia ;) Dzisiaj biszkoptów nie muszę kupować, bo sama robię je kiedy tylko przychodzi nam na nie ochota. Najczęściej piekę zwykły,
duży biszkopt z podstawowego przepisu i kroję na porcje, jak tort. Kiedy jednak mam trochę więcej czasu, przygotowuję małe, okrągłe biszkopciki, idealne solo lub z ulubionym nadzieniem. Za pomysł na takie wykorzystanie klasycznego przepisu na biszkopt dziękuję Czytelniczce podpisującej się jako "M." :)
Białka oddzielić od żółtek i ubić w dużej misce na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodawać stopniowo cukier i miksować do jego rozpuszczenia. Nadal ubijając dodawać po jednym żółtku (po każdym chwilę miksując). Obie mąki (i kakao, jeśli używamy) wymieszać i przesiać, wsypać do masy jajecznej. Wymieszać delikatnie łyżką lub mikserem (na najniższych obrotach), do uzyskania gładkiego ciasta bez grudek.
Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Nakładać ciasto - 1 kopiasta łyżka na 1 biszkopt. Na blasze układać jednorazowo 9 porcji. Piec przez około 25 minut w temperaturze 170 ºC. Po wyjęciu z piekarnika pozostawić na chwilę do przestudzenia na blasze, a następnie ściągnąć na talerz. Biszkopty mogą lekko opadać w czasie studzenia.
Smacznego!
Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): http://www.mojewypieki.com/