
Siedząc pewnego wieczoru w domu naszła mnie ochota na tort, ale żeby mi się chciało szukać otwartej cukierni o tej porze - o co to to nie. Po pewnym namyśle postanowiłem spróbować upiec tort, ale najgorsze było to, że nie posiadam okrągłej brytfanny. Ale to nie był problem - użyłem do wypieku miskę ;) - ale nie plastikową.
Przepis na dobry biszkopt znalazłem pod tym
adresem. Ja jednak zmodyfikowałem ilość potrzebnych produktów, a właściwie to zmniejszyłem porcję.
- 0,5 szklanki maki tortowej (ja użyłem pszennej)
- 0,5 szklanki maki ziemniaczanej (dałem kukurydzianej)
- 1 szklankę cukru pudru (dałem zwykły cukier)
- 4 jajka
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
Dodatkowo:
- 2 gotowe kremy (czekoladowy i jakiś biały: wanilia lub śmietankowy )
- masło potrzebne do kremów
- mleko
Do nawilżania:
- herbata
- sok z malin lub truskawek
- dżem, najlepiej własnej roboty
No to startujemy
Białka musimy oddzielić od żółtek i ubić je na sztywno z odrobiną soli. Jak będziemy kończyć ubijać białka to zaczynamy dodawać do nich powoli cukier, a następnie po jednym żółtku. Osobno przesiewamy mąkę i dodajemy proszek do pieczenia. Teraz na wolnych obrotach dodajemy mąkę (stopniowo) i miksujemy dokładnie wszystkie składniki aż się połączą.
Jak już wspominałem nie posiadam tortownicy, więc masę wylałem do miski, którą dodatkowo nasmarowałem masłem i wysypałem tartą bułką.
Piekarnik rozgrzewamy i pieczemy około 30 minut, ale to w zwykłej tortownicy, a w mojej misce czas ten wyniósł 50 minut. Najlepiej jest sprawdzać patykiem czy już jest upieczone. Po upieczeniu, możemy pozostawić przez kilka minut w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach.
Proces przekładania
Po wystudzeniu biszkoptu dzielimy go na 4 części (ja użyłem nici do cięcia). Przygotowujemy krem według przepisu na opakowaniu i przystępujemy do przekładania oraz nawilżania tortu. Dwa dolne placki (te największe) namaczamy za pomocą preparatu z zaparzonej herbaty z sokiem malinowym, dodatkowo nakładamy dżem na wierzch.
Na sam koniec nakładamy krem na przemian i ozdabiamy - ja akurat w ozdabianiu nie jestem za dobry :).