Święta nadchodzą wielkimi krokami, choć osobiście mam wrażenie, że nie nadchodzą tylko nadbiegają. Są już tuż tuż, a ja jeszcze nie odbyłam corocznej wyprawy do lasu po "chaszcze", które przerabiam potem na choinkę. Rok temu tę zaszczytną rolę pełniła u nas urocza brzózka, która tak polubiła naszą kuchnię, że po kilku tygodniach puściła listki... Ale koniec dygresji, nie o brzózkach miałam dziś pisać a o prezentach. I ja mam coś dla Was...
Jak przystało na osobę kulinarnie-zakręconą od kilku lat praktykuję domową produkcję kulinarnych podarków. Jeszcze latem nastawiam nalewki i ekstrakty, smażę konfitury. Piekę ciasteczka i granole, ugniatam okrągłe trufle albo kiszę cytryny. Przygotowuję domowe mieszanki przypraw, prażone orzechy na przekąskę do wina albo sól z lawendą i rozmarynem, która cudnie przyprawi pieczone kurczę lub wołowy stek. Wszystko to potem ląduje pod choinką ku ogromnej uciesze obdarowywanych i jeszcze większej uciesze obdarowującej :)
Co prawda pomysłów na prezenty z kuchennym rodowodem mam mnóstwo ale jak zwykle, co roku, zachłannie szukam nowych i tu mam dla Was zadanie. Pokażcie mi, co Wam przychodzi do głowy na hasło "kulinarny podarek". W komentarzach pod tym postem napiszcie o swoich pomysłach, a osoba, której wyobraźnia podsunie najciekawszy dostanie ode mnie "Kulinarne Opowieści" z dedykacją. Na Wasze pomysły czekam do niedzieli 21/12/2014 do północy. Zapraszam do zabawy!