Każdego roku w okresie karnawału staram się przygotowywać coś innego dla swoich najbliższych. Mając na uwadze, że oponki smakują mi ogromnie, postanowiłam iść w tym kierunku i upiec pączki serowe. Liczyłam, że skoro tu ser i tu ser, reszta składników też całkiem podobna i tylko kształt oraz gabaryt ciut inny, to nie mogą być twarde i nie do zjedzenia :)
I słuchajcie... Miałam rację! Nie zrobiłam ich wiele, wyszło mi 33 sztuki, ale jako że były malutkie, to rozeszły się w przeciągu doby. Robotę zrobił też dodatek budyniu, który odpowiednio jeszcze nawilżył je od środka.
Ja nie mówię absolutnie, by nie zjeść tego pączka do kawy, ale jeśli robicie ją tylko po to, by przepić, bo "na pewno będzie twardy", to uwierzcie, naprawdę nie ma takiej potrzeby. Są miękkie, aromatyczne i idą w cycki, no ewentualnie w biodra ;)
Czy są pracochłonne? Jak to każde pączki. Trzeba im chwilę poświęcić, choć dla mnie sporym przyspieszeniem było wyrabianie ciasta w Tefal Companionie. Nie musiałam "ugniatać" ręcznie no i mielić sera. Niestety- samych pączków już za mnie nie "ukulał"