Już czas! Ostatni dzwonek na przygotowanie pierniczków. Bo przecież co to za Święta bez pierniczków? Jak dla mnie żadne:) cały dom musi pachnieć, przesiąknąć tym zapachem! Dlatego też, wypiekanie i ozdabianie pierniczków trwa u mnie w domu nieustanie od 2 tygodni. A jeszcze wiele przede mną! Można powiedzieć, że ilość pierniczków w moim domu wręcz osacza, ale to takie miłe towarzystwo! Większość z nich niebawem pójdzie w świat, uszczęśliwiać innych ludzi:) Przyznaję, uwielbiam to, i ten czas jest taki mój ulubiony, najszczęśliwszy - pomimo zmęczenia. Tak więc, jeśli ktoś z was jeszcze nie pomyślał o pierniczkach, nie martwcie się - ten przepis sprawdza się równie dobrze przygotowany noc przed pieczeniem. Spróbujecie? Mam nadzieję, że tak! :)
Składniki: - 250 g drobnego cukru
- 250 g płynnego miodu (najlepiej lipowego)
- 100 ml mocnej kawy
- 300 g masła
- 800 g mąki pszennej
- 1 łyżka sody oczyszczonej
- opakowanie przyprawy korzennej (ok. 40g)
Masło, miód i cukier podgrzewamy w dużym garnku do momentu, aż cukier dokładnie się rozpuści. Kawę zaparzamy, a następnie wlewamy do garnka. Przed kolejnym etapem zawartość garnka musi nieco ostygnąć. Gdy już tak się stanie możemy zacząć dodawać przesianą mąkę na zmianę z przyprawą korzenną. Dodajemy również sodę rozpuszczoną w łyżce letniej wody. Na początku ciasto ucieramy za pomocą berła, później możemy użyć drewnianej łopatki lub rąk. Ciasto pierniczkowe jest bardzo lepkie i jeszcze luźne. Wkładamy je do ceramicznej/szklanej misy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do lodówki, żeby dojrzało. Minimum na 1 dzień, jednak im dłużej będzie leżeć tym lepsze będzie.
Po tym czasie oczekiwania ciasto cieniutko rozwałkowujemy, wykrawamy interesujące nas kształty i pieczemy na papierze w zależności od tego jak grube będą przez 4 - 8 minut w piekarniku nastawionym na 200 stopni.
Gotowe pierniczki ozdabiamy lukrem/czekoladom – czym lubimy!
...