Na dworze zrobiło się słonecznie i temperatura też nie jest tak przeraźliwie niska, więc obudziła się we mnie ogromna tęsknota za latem, a ono zdecydowanie kojarzy mi się z owocami (mrożonymi ;)) i z lodami.
Dzisiaj więc, moje śniadanie było bardzo owocowe. Miało co prawda być odrobinę inne niż wyszło, ale coś nie miałam dzisiaj szczęścia i udało mi się prawie uciąć sobie palca. Uwaga! Ciocia Dobra Rada mówi: nie wkładajcie palców do włączonego blendera!!! :P Ja na szczęście palca nadal mam na miejscu, chociaż już nie całego, ale naprawdę chwila nieuwagi i można sobie sporą krzywdę zrobić.
No nic, koniec mojej pisaniny. ;) Oto moje śniadanie:
Mrożona śliwkowa 'babeczka' z mrożonymi lodami z mango, truskawkami i borówkami amerykańskimi.
Mogłabym to jeść kilogramami! :)