Nie, nie zapomniałam, mam dużo zajęć i ciężko mi je wszystkie ogarnąć. Chodzę kilka centymetrów nad ziemią spełniając swoje marzenia. Fotografowanie moich znajomych sprawia mi bardzo wiele przyjemności, nie sądziłam, że tak bardzo mnie wciągnie. To bardzo dużo pracy, dużo poświęceń i każda wolna chwila zajęta sesjami, ale warto. Rezultaty sprawiają, że moje serce bije mocniej, porywa mnie wir pasji i zaangażowania... Widzę więcej, czuję więcej i jestem w swoim świecie. Nie porzucam bynajmniej tego miejsca. Pomaga mi ono bardzo.
Jestem zatem i wracam z czymś specjalnym na Dzień Kobiet. Ostatnio pozwalam sobie na białe pieczywo dość rzadko, jednak dziś nie odmówiłam sobie tych malutkich grzanek. To dość ciekawe i zaskakujące połączenie lekkiej goryczy, słodyczy i cierpkości. Znów posypią się pytania czy ja zawsze robię takie rarytasy... nie. Ale są takie okazje, kiedy mam na to ochotę.
Bruschetta z brie, truskawkami i czekoladą
garść truskawek (teraz mrożonych)
serek brie
bagietka
starta czekolada
Bagietkę pociąć ukośnie, nałożyć kawałki brie, posypać je czekoladą i ułożyć na nich pokrojone na pół truskawki. Zapiekać w temperaturze 220 stopni przez 5-7 minut. Serek ma się rozpuścić. Podawać ciepłe, najlepiej z winem.
Smacznego!