
Od jakiegoś czasu szukałam alternatywy tofu z soi. Znalazłam ten przepis w książce którą szczerze polecam jeżeli tak jak ja lubicie kuchnię wegańską.

Nie każdy może soję spożywać, np. mężczyźni powinni uważać ze względu na fitoestrogen, osoby mające problem z tarczycą (nie zagłębiając się w temat, bo nie jestem ekspertem w skrócie chodzi o jod). Ani jedno ano drugie mnie nie dotyczy, ale często u mnie tak bywa, że gdyby tofu się przydało to akurat nie mam w lodówce, albo w moim pipidówku akurat nigdzie nie ma. Miałam problem z kupieniem mąki z ciecierzycy, ostatecznie kupiłam w przez internet, tania ta mąka nie jest, bo średnio 6 zł za 500 g, ale zważywszy na fakt, że średnia kostka tofu to koszt minimum 4 zł, to to tofu jest bajecznie tanie, a czas potrzebny do jego przygotowania to maksymalnie dwie godziny. Smakuje genialnie, a co najważniejsze fantastycznie zachowuje się podczas smażenia, bo uzyskuje się fajną skórkę i jest jeszcze lepsze! Przechowywane w lodówce w zamkniętym pojemniku wytrzyma około 5 dni.
ps. Sprawdziłam i zasada jedna, na 150 g mąki dać 150 ml wody 