
Już jakiś czas temu robiłam drożdżowe gofry, ale jakoś zapomniałam się podzielić z Wami tym szczęściem, więc dziś nadrabiam. Nie wiem jak to u Was bywa, ale u mnie w domu niezależnie od tego ile gofrów nie zrobię to i tak zawsze jest za mało. Drożdżowe gofry smakują jak za dawnych lat, chrupiące w środku, a mięciutkie wewnątrz, i nawet po ich wystudzeniu to się nie zmienia, czyli nie robią się gumowate. Cukier w przepisie został zredukowany do minimum, bo mleko które użyłam jest wystarczająco słodkie, poza tym banan nie dość, że skleja ciasto to dosładza całość. Nie lubię bardzo słodkich deserów, wiec jeżeli używam bananów to zazwyczaj jeden banan zastępuje mi 50 g cukru, czyli gdy użyjecie innego mleka niż ja (niesłodzonego) to dodaj do ciasta, a dokładniej do zaczynu drożdżowego 2 łyżki cukru. Jeżeli chcielibyście raczyć się ciepłymi goframi na śniadanie, to można przygotować ciasto wieczorem, a na etap wyrastania ciasta wstawić miskę do lodówki na tzw. zimne wyrastanie. Rano wyjąć ciasto z lodówki i odczekać chwilę, aż osiągnie temperaturę pokojową, a potem spokojnie piec, myślę że za takie wakacyjne śniadania będziecie bohaterami w swoich domach 