
Dwa lata temu uparłam się i postanowiłam po swojemu zrobić ogród na tyłach domu. Zanim w ogóle się do tego zabrałam dzielnie przez rok się uczyłam (kurs) jak projektować ogród oraz ,jak uprawiać warzywa itd (drugi kurs), przeczytałam masę książek, magazynów itd. Co prawda jakieś doświadczenie, niewielkie ale zawsze miałam, bo od roku miałam tez własny ogródek działkowy, ale tam jest super ziemia i wszystko samo rosło.
Koło domu to była zupełnie inna historia. Rodzicie wcześniej tam rządzili, a więc wycieli co się dało i kosili zielsko nazywane trawnikiem. My z Miśkiem pieszczotliwe mówiliśmy na to „step” i praktycznie nie bywaliśmy na tyłach domu. Zresztą sami zobaczcie.
Tak to wyglądało jeszcze w marcu zeszłego roku.
Przez rok dzielnie uczyłam się jak projektować czytałam mnóstwo na temat uprawy na ziemi gliniastej itd. nie będę zanudzać. W marcu zeszłego roku zaczęłam realizować swój plan. Aby ogród był naprawdę piękny potrzeba co najmniej 3 lat, aby wszystko dobrze się przyjęło.
Tak jak wspomniałam Wam w poprzednim poście, miałam w planach tylko i wyłącznie pomalować ramy okien, a skończyło się na malowaniu całej architektury ogrodowej. Bo wiecie jak to jest, jak pomalowałam okna, to stwierdziłam, że trzeba pomalować w środku. Potem doszłam do wniosku, że w sumie te okna takie ładne niebieskie to może na biało domek itd. 