O tym, że
clafoutis dobrym ciastem jest, mówiłem Wam już wcześniej podczas
przepisu z czereśniami. Jest hiperproste w przygotowaniu, nie wymaga specjalnych narzędzi, ani wyszukanych składników. Nie trzeba też starannie mierzyć składników z apteczną dokładnością, tylko wsypać je prawie na oko i niedbale wymieszać.
Clafoutis udaje się każdemu, bez wyjątków. Powiem Wam więcej: jak wyjdzie w nim zakalec, to jest nawet lepsze! ;) Ten ucierany placek był jednym z pierwszych ciast, jakie samodzielnie upiekłem i naprawdę nie przejawiałem wtedy żadnych kulinarnych zdolności. Ostatnio jedna z moich czytelniczek zapytała mnie, czy
clafoutis można upiec z jabłkami, a ja mówię jej, że oczywiście i myślę, czemu ta wersja nie pojawiła się jeszcze na blogu? Przecież to właśnie jabłkami możemy cieszyć się cały rok! A z dodatkiem cynamonu wyjątkowo dobrze smakują jesienią!